Zaprawdę, sądziłem, że generał Koziej zamknął się już w zaciszu swojego wysadzanego skórą i mahoniem gabinetu (czyż szefowi BBN-u przystoi coś gorszego, dajmy na to pokój wysadzany grzybem i wilgocią, niczym większość prostych jednostek wojskowych w Polsce?) i wespół ze swoimi planistami obmyśla już ruchy wojsk, rozmieszczenie dywizji rakietowych, marszrutę NSR-u (o ile pracodawcy zwolnią pracowników na czas "ćwiczeń") w spodziewanym i zapowiedzianym stanie wyjątkowym.
Niestety - źli ludzie, jakich w Polsce nie brakuje (po pełną listę imion i nazwisk zapraszam do profesora-pszczelarza, niedoszłego sapera z Poronina) odebrali panu Generałowi zabawki, i stan wyjątkowy został przesunięty na czas nieokreślony. Wobec tego, z braku ciekawszych zajęć (wychodzi z tego, że dziś nic naszemu Państwu nie grozi, dziękować Niebiosom) pan Generał udał się do rządowej rozgłośni TOK FM i, jako wytrawny internauta począł objaśniać słuchaczom zawiłości krajowego systemu ochrony przed cyberatakami, czyli czymś, co zdarza się na świecie coraz częściej, bo takie czasy. Nieodrodne dziecię klawiatury i myszki w generalskich szlifach rozpoczęło z grubej rury, mianowicie :" uczymy się dopiero życia w cyberprzestrzeni". A jak wiadomo, choroby wieku dziecięcego są liczne i czyhają dosłownie na każdym kroku. Dlatego wszystkich cyberterrorystów i pryszczatych hakerów działających w pojedynkę prosimy o wyrozumiałość, cierpliwość i gwarantujemy chwilową bezkarność, dopóki się nie nauczymy. Pan Generał jest wielkim miłośnikiem filmów korpulentnego, łysawego reżysera (nie Jerzy Hoffman) i wie, że trzeba zacząć od trzęsienia ziemi, a potem dopiero się rozhulać. I rozhulał się, a jakże. Na oburzające i napastliwe pytanie dziennikarza (nie licujące ze statutem i linią rozgłośni oraz spółki - matki, toteż apeluję o bliższe przyjrzenie się tej personie, bo dla mnie wypisz wymaluj jest to kandydat na przyszłe myślozbrodnie) o poziom haseł zabezpieczających najważniejsze instytucje w Polsce, generał Koziej odpowiedział z rozwagą i znakomitym refleksem, cechującym wszystkich z otoczenia intelektualnego pana Prezydenta - cytuję: "władza nie może się odcinać kodami i szyframi od możliwości rozmowy z opinią społeczną". Dziennikarz zgłupiał, i ja mu się wcale nie dziwię. Nikt by na to nie wpadł, a jest to takie proste. Z zapartym tchem czekam na zniesienie wszystkich klauzul tajności i ściśle tajności, bo jest kilka spraw w III Rzeczypospolitej odnośnie których chciałbym, jako opinia społeczna porozmawiać z władzą. Liczę, że Generał Koziej mi to ułatwi.
Na koniec - zazdroszczę Panu Prezydentowi z całego serca. Nie żony, nie polowań, nie sarmackiego poczucia humoru, nie znajomości Wikipedii - to wszystko można z odrobiną szczęścia mieć samemu. Zazdroszczę mu, gdy cichym krokiem wchodzi do pokoju, opiera się o skromny marmurowy kominek i przysłuchuje się z uśmiechem rozmowom profesora Nałęcza z generałem Koziejem. Okrutnie Panu zazdroszczę tej przygody intelektualnej.
234
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)