Stało się to, co miało się stać. Klasyczna sprawa - dało się rybę zamiast wędki, to tylko patrzeć, jak łapa domorosłego rybaka wyciągnie się po kolejnego śledzia, czy inną szprotkę. Wspaniały kraj, kolebka kultury antycznej, prekursor samcolubstwa (choćby więc dla uświęconej zasady tolerancji wypada im pomóc), najnudniejsi mistrzowie Europy w historii - proszą o więcej. Odeszła w niebyt rodzina Papandreu, gotowa obiecać Grekom wszystko i wszędzie (skąd my to znamy?). Mimo to nowy premier (syndyk masy upadłościowej) stwierdził po kolejnym szczytowaniu najtęższych głów w Unii Europejskiej, że konający trup gospodarczy potrzebuje kolejnego zastrzyku morfiny, by pożyć jeszcze kilka miesięcy, nacieszyć się łagodną zimą i dotrwać co najmniej do meczu z Polakami na Euro. Ma to już znamiona emocjonalnego szantażu ("Kochanie, jeśli nie kupisz mi tych kolczyków, to nic się nie stanie, naprawdę" - każdy mąż/chłopak/kochanek zna złowieszcze drugie dno tych słów) i zmusza bogatszych - czyli mądrzejszych, nie owijajmy w cypryjską bawełnę - do płacenia za nie swoje durnoty i populizm. Tak to jest niefajnie zrobione, że Europa ma płacić za ten rozbuchany socjal, za te wcześniejsze emerytury, za zawody specjalnego ryzyka ("grecki fryzjer"), za trzygodzinną sjestę na Krecie. Zresztą, co ja wymieniam - kto był na wczasach, ten wie, że ze świecą szukać w Europie większych obiboków, leni i krętaczy.
W życiu jest tak, że gdy taki utracjusz, dajmy na to szwagier Bronek (zbieżność imion i wąsa przypadkowa) przychodzi do ciebie i mędzić zaczyna pół dnia przy jednej kawie, jak to on miał wielkie plany, i przez "onych" (tu wstawić należy odpowiednie nazwiska, lub pochodzenie) mu nie wyszło, a tak chciał, i w ogóle, to uśmiechasz się uprzejmie i albo dajesz mu forsę by się zmył, albo wyrzucasz żebraka za drzwi. A w Europie tak nie można. Trzeba się uśmiechać do kolejnych premierów Grecji, nawet, kiedy prosto w twarz łżą ci, że tym razem napewno będą oszczędzać i to się już nie powtórzy (a w tymże czasie greccy leserzy miło dorzynają własne państwo, demolując miasta w protestach), i bardzo prosimy o kolejną szansę, obiecujemy poprawę. Tylko nie wyrzucajcie nas z Eurolandu, prosimy, bo wtedy to już nigdy nie odzyskamy Cypru, kraj nam się zawali i Turczyn znów zawładnie, a współczesnych Spartan w tym śmiesznym kraju nazbierałoby się może czterech miast trzystu. I będą tak ciągnąć kolejne transze pomocowe, pompować to w swój zbankrutowany krwioobieg, a Ty Europo - płacz i płać, przeklinając własną głupotę, żeś chciała nierobów wychować.
Trawestując słowa klasyka (życzę szczęścia na nowej drodze życia w dębowych ławach) - Grecji nie można zwolnić, ją trzeba wyp....(nie, to nie ACTA, to zwykła przyzwoitość) olić dyscyplinarnie.
190
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)