trescharchi trescharchi
241
BLOG

Do przygód Dzielnego Jacka suplement.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 4

Uwielbiam o poranku włączyć radio, i przy średnio drogiej kawie (kryzys!) rozbudzać się w rytm Oficjalnej Rozgłośni Radiowej Związku Młodzieży Polskiej "Zet" (kultywowanie tradycji to wspaniała rzecz, a jaka potwarz dla bezczelnych chamideł, twierdzących, że to radio ogłupia ludzi). Przepadam zwłaszcza za wywiadami, w których zawsze są ciekawi ludzie mający bardzo mądre rzeczy do powiedzenia, albo generał Koziej (może akurat nie w tej rozgłośni, ale do tezy artykułu pasuje jak znalazł).
Tym razem na łące pełnej stokrotek rozsiadł się jeden z Rządowej Brytyjskiej Dwójki (zapewniam, że zbieżność z przygłupimi pilotami alianckimi z "Allo Allo" jest przypadkowa) - Jacek Rostowski, którego nobliwą ścieżkę edukacyjną już przedstawiałem. Wywiad jak wywiad - Pani Redaktor ostra jak brzytwa, wzburzona na koalicję rządzącą za jej nieudolność (dzień jak codzień), gotowa dobić ranną, łysiejącą antylopę. Antylopa (antylop?) jednak nie dała się blond-lwicy i z każdej słownej szermierki wyszła obronną racicą. Do czasu. Ostatni strzał z myśliwskiego sztucera (serdeczne pozdrowienia dla Wielkiego Łowczego III Rzeczypospolitej - w taką pogodę zastrzelony dzik smakuje najlepiej) dognał jednak ofiarę. Należy jednak docenić szczerość (to jeden z wymogów koniecznych by stać się członkiem Rządu Miłości, traktujmy jednak osobę rzecznika odrębnie, dobrze?) Pana Ministra - na pytanie, czy obniży akcyzę na benzynę minister finansów niepodległego* (niepotrzebne skreślić) kraju odparł, cytuję :"znaczy ja nie mam możliwości". Abstrahując od nienagannej polszczyzny, pokazującej dobitnie, że wadza jest blisko przeciętnego człowieka i przejmuje nawet jego język należy zauważyć, że to Delegatura Rządu w Brukseli zakazuje nam obniżać akcyzę, ku wielkiej trosce ministra, co do tego jestem pewien.
Pan Minister dużo jeździ po Polsce czarnym lśniącym BMW (ale używanym, z dużym przebiegiem i wytartą skórą na podłokietnikach) i z pewnością nieraz tankował (to znaczy: siedział na tylnym siedzeniu, dumając nad losem długu publicznego, tego jestem pewien i za to ręczę - sam by przecież nie chwycił pistoletu, bo jasne rękawiczki z wielbłądziej skóry robią furorę na brukselskich korytarzach) E-95 czy innego Diesla obserwując z przejęciem, jak każda stacja stara się usilnie trafić "szóstkę" - i w Lotto i tutaj w grę wchodzą naprawdę spore miliony. Podobnie Pan Premier, patrząc przez iluminator swojego Embraera widzi, że ta lotniskowa cysterna jakoś wolno jedzie, kołysze się, znać, że i lotnicze paliwo drogie (czasem Kasia zasłania okienko, bo odbija się w laptopie, a o bloga trzeba dbać jak o tamagoczi). Także to na pewno nie jest tak, że oni są oderwani od społeczeństwa i nie wiedzą co się dzieje. O wiedzą, z pewnością, ale nic nie mogą. Niestety, takie prawo, takie mamy dyrektywy, a gdy wraz z Verhojgenem piliśmy wspólnie chianti na szczytach to chytry Palatyńczyk (nie mylić z palantem) nic o tym nie wspominał.
Trzeba przyznać Panu Ministrowi, że jest najlepszym Nicniemogącym Ministrem Finansów w Niepodległej Polsce. Szkoda tylko, że Polacy nie rozumieją Pana tytanicznej pracy na Nicniemożeniowym Froncie. Tacy Hiszpanie (z podziwu? z zazdrości, że nie mogą nic nie móc bardziej?) już unieśmiertelniają Pańskie imię (Estadio Vicente Calderon - w samym Madrycie!) a my nic. Nawet marnej ulicy w marnym mieście powiatowym. Uważam, że każda droga dojazdowa do stacji benzynowej powinna nosić Pańskie imię. Jak to brzmi - stacja paliw na Rostowskiej!

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka