Była minister edukacji, Katarzyna "Zabawa w doktora" Hall pozostawiła w spadku po swoich oświeconych rządach w resorcie edukacji (tak boleśnie zbrukanych podczas krótkotrwałego panowania adwokata z końskim zdrowiem) projekt reformy edukacji. Każdy zgodzi się, że reforma programu nauczania w Polsce jest jak najbardziej potrzebna - bo obecnie kulejemy na wszystkich frontach, mimo, że i Premier, i Prezydent nawiedzają placówki w całej Polsce i komplementują przedstawienia rodem z sal gimnastycznych (taka nobilitacja dla szkoły od razu daje +50 do zdolności nauczycieli i Tarczę Pilności +20 do pracowitości dziatwy).
Spieszę donieść - nie likwidujemy gimnazjów, więc bezstresowo wychowana młodzież nadal będzie mogła usprawniać swoje zabawy z astronomią ("słoneczko"), wpajać przysposobienie obronne (śmietnik na głowie nauczyciela) - a i przyrost naturalny, tak potrzebny w niżu demograficznym, będzie rósł proporcjonalnie do ilości gimnazjalnych wycieczek.
Ponieważ potrzeba nam specjalistów, Resort wychodzi naprzeciw oczekiwaniom Narodu - od września licea ogólnokształcące mają zostać zastąpione przez specjalistyczne. Palce lizać, taka reforma. Dojrzały, odpowiedzialny i skłonny do głębokich przemyśleń 15-letni człowiek (dlaczegóż od razu nie dać praw wyborczych? stanowczo zbyt wielu starszych ludzi głosuje, wprowadzając zamęt i niepotrzebne dysproporcje) będzie musiał podjąć decyzję o wyborze dalszej ścieżki naukowej. W planach do zarżnięcia jest: historia (warto wiedzieć tylko o czasach antycznych, a zresztą - wiedzę o PRL i III Rzeczypospolitej w rzetelny sposób przekazują Gazeta Wyborcza, Polityka i TVN), fizyka, biologia (lepiej, by człowiek nie umiał sprecyzować co dokładnie go boli - mniej kolejek u wrogich lekarzy, mniej zarobków dla zdradliwych aptekarzy) i geografia (wystarczy przyjąć, że oprócz Białorusi otaczają nas sami przyjaciele, granic już nie ma, cały świat uśmiecha się do Polski z wzajemnością).
Bardzo mi się podoba rewolucyjność tych zmian. W innych, zacofanych krajach zmiany wprowadza się etapami, by dzieciarnia miała czas (co za pomysły - my wiemy lepiej, co jest dobre dla polskich dzieci) na przygotowanie się do nowych sytuacji. Kraj Miłości (niedługo święto partyjne i narodowe - 14 luty!) wie, że najlepsza operacja to taka na otwartym organiźmie. Uważam też, że w każdej klasie w miejsce urągającego prawom ludzkim krzyża winno znaleźć się zdjęcie Pani Minister Hall (jako Matki Reformy), aktualnego ministra Edukacji (proponuję posła Biedronia - człowiek wyjątkowo kocha dzieci, a neofaszystowskie, zaściankowe państwo zabrania mu ich mieć) oraz - obowiązkowo - Pana Premiera. Na środku. Albo lepiej gdzieś z boku, by ta dwójka nie kojarzyła się z łotrami po bokach.
276
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)