Wybory w Rosji za pasem - i nawet Generał Mróz, pogromca Karola XII, Napoleona i Hitlera nie zdołał przeszkodzić tysiącom protestującym (zgódźmy się jednak, że jest to promil w całej połaci Rosji) powymachiwać transparentami, jak to źle im w tym kraju, jak bardzo chcieliby zmian, jak bardzo nienawidzą Putina który ich oszukał, co z Kurskiem, co z Dubrowką i Biesłanem. Co niektórzy, solidaryzując się z Europą, ubrali nawet maski Guy'a Edwardowicza Fawkesa. Musiało to lekko wstrząsnąć bezpiecką duszą (to taki odpowiednik ludzkiej duszy - jest czerwona, mała, wredna i wymaga konserwacji wódką) prezydenta/premiera, dotąd żyjącego w błogim przeświadczeniu, że naród kocha go w każdej postaci i na każdym stanowisku. Wobec tego sowicie opłacani (pieniążkami szaraczków europejskich, płacących nieprzyzwoite pieniądze w myśl wynegocjowanych porozumień gazowych - ku rozwadze Pana Waldemara) ghost-writerzy popełnili w imieniu Władimira Władimirowicza manifest programowy, opublikowany na stronie internetowej jak i w niezawisłej gazecie "Kommiersant".
Cóż wynika z jego treści? Ano, powinien być drukowany na brązowym papierze - przypominającym kolorem miód i wazelinę. Myśliwy o Nagim Torsie (nie mylić z nadwiślańskim, Ubranym - na szczęście - Myśliwym) zgadza się, że Rosja potrzebuje większej demokratyzacji, mało tego ! Premier popiera w całej rozciągłości rosnącą aktywność obywateli swojego kraju, proponuje wręcz uproszczenie rejestrowania partii politycznych, bezpośrednie wybory gubernatorów (acz prezydent będzie miał prawo ich odwołać), posiedzenia sądowe transmitowane w Internecie (niestety, nadmierne złoża uranowe w Krasnokamieńsku spowodują zakłócenia w relacji z procesu Chodorkowskiego) - a co najważniejsze, zasada "absolutnej przejrzystości" w zwalczaniu korupcji. O ten ostatni postulat może być spokojny, bo znaleźć jednego Rosjanina, który by od pięciu lat nie wręczył łapówki, trzeba by się wyprawić głęboko za Ural, a i tak mieć sporo szczęścia.
Premier nie byłby sobą, gdyby nie zagrzmiał - podsumowując poprzednie dekady, zauważył przytomnie, że pojawiły się "elity oligarchiczne", które "dzieliły ogólnokrajowy majątek" - któż im to umożliwił, kto stał za ich wyniesieniem? Ot, tajemnica. Tego próżno w dokumencie szukać, zresztą - Rosja idzie ku przyszłości pod światłym kierownictwem swojego zbawcy i grzebać w przeszłości jest antypaństwowo.
Na końcu swojego elaboratu Putin przyznał, że Internet jest ważnym narzędziem i ichniejsza Duma powinna pochylać się uważnie nad każdą inicjatywą, którą w sieci poprze co najmniej 100 tysięcy obywateli (przysłowiowa miara "chińskiej wioski").
Premier jest również człowiekiem pełnym empatii i współczucia, dlatego w trosce o serca swoich towarzyszy z lat młodzieńczych, którym dęba resztki włosów stawały, czytając te kapitalistyczne brednie, dodał w jakże znanym i lubianym przez nich stylu/nowomowie : "Trzeba będzie jednak wprowadzić tryb oficjalnego rejestrowania wszystkich, którzy zechcą uczestniczyć w tym systemie".
Ech, mołodiec. Wiedziałem, że nie wytrzyma.
711
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)