trescharchi trescharchi
198
BLOG

Zorbyści ante portas!

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 1

Ha, nie chodzi tu o Solidaruchów z Polski - zwanych mało trafnie przez czerskie (nie mylić z czerstwe) środowisko ziobrystami. Oto z Krainy Socjalem Płynącej dochodzą wieści o pierwszych tegorocznych strajkach tamtejszej gawiedzi (czy są obecne maski Guyasa Fawkeasa?) - generalnie wszyscy protestują przeciwko cięciom budżetowym, obcinaniu pensji i redukcji przywilejów emerytalnych (przysłowiowych  "fryzjerów specjalnego ryzyka" zapraszamy do Polski - są jeszcze wolne miejsca w COS). Nie należy im się dziwić, bo tak jak w Polsce mamy gen wolności (ukłony dla Pana Zdrojewskiego), tak południowcy mają gen burdelu i bumelanctwa oraz całkowitego braku szacunku dla swojego państwa (czyżby reminescencje starożytnych polis?). Aż człowiek łapie się na refleksji, że gdyby tak samo skrupulatnie i z oddaniem pracowali, jak teraz strajkują, to Hellada nie jechała by na hamulcu ręcznym, tylko dyktowała Unii prędkości razem z Berlinem i Paryżem. Interesujące jest to, że nawet prasa (nie ma się co dziwić - brukowiec wszędzie sprzeda się tak samo dobrze) oskarża rząd, próbujący - ze średnim skutkiem - ratować co jeszcze da się uratować, że poddaje się bezwiednie presji  wielkich państw, depozytariuszy pomocy finansowej dla upadającej Grecji. No cóż - takie czasy. Nie od dziś wiadomo, że motłoch to wielka, nieokiełznana siła (lub idioci, jak twierdzi pewien zasłużony polski polityk, murowany kandydat do przyszłorocznych Nobli - albo z badań nad muszkami tse-tse, albo pokojowych) i zasadniczo niewiele można zrobić, kiedy już to wszystko wyleje się na ulice. Pokrzyczą, podpalą sklep, spalą kukłę premiera, powybijają parę szyb - i rozejdą się do domów, czterdziestoletni emeryci z trzynastkami i czternastkami. Paradoksem jest przy tym, że opozycja nawet nie próbuje się lansować na niepokojach społecznych i windować swojej pozycji - widać sami dobrze wiedzą, jakie bagno jest w skarbcu i lepiej trzymać się z daleka od tonącego okrętu. A okręt tonie w najlepsze, orkiestra już nie gra, tańca Zorby nikt nie tańczy, kapitan wpadł przypadkiem do szalupy ratunkowej i przepadł (chociaż to chyba inna katastrofa) - żeby to jeszcze było tyle, to Europa mogłaby zacierać ręce, bo tegoroczne urlopy w tych pięknych stronach będą tanie jak barszcz. Jednak, co powtarzam jak mantrę i będę powtarzał do upadłego - Grecja to chory człowiek Europy. Na leczenie Grecji jest już za późno i trzeba machnąć ręką, odrzucając altriuzm (altruizm - rzecz nieznana w stosunkach międzynarodowych poza chwalebnym wyjątkiem  - relacjami polsko-rosyjskimi - liczę, że niebawem doczekamy się rewanżu ze strony Moskali) - niech radzą sobie sami. To jak z pełnoletnim narkomanem - nie słuchał, ćpał na własne życzenie, dźgał sobie żyły - jego sprawa, duży jest. To żaden bliski krewny czy sąsiad, tylko daleki kuzyn z południa - ani nam brat, ani swat.
Powtarzam więc po raz kolejny słowami klasyka: Grecję trzeba z Unii dyscyplinarnie wypier....lić!

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka