A właściwie nie. Nie całuj. Ty mężata, dzieciata, karierę w stolicy robisz, cóż nam z tego zapomnienia przyjdzie? Bardzo Panią lubiłem - niegdyś, gdy byłem szczenięciem i stacja z żółtym paskiem (wtedy chyba był czerwony) wydawała mi się powiewem zachodu, nowocześności, ochy i achy. Potem dorosłem i dziękować Bogu zacząłem słuchać ze zrozumieniem, i stacja przestała mi się podobać, acz do Pani jakaś nutka sympatii pozostała. W swoim zaślepieniu - kajam się - wmawiałem sobie nawet, że klęczy Pani nieco mniej czołobitnie od swoich kolegów i koleżanek (acz podobno w tym zawodzie nie ma sentymentów). Ponieważ obecnie z zalecenia lekarza lub farmaceuty dawkuję sobie oglądanie Pani stacji (nerwy, serce już nie te co kiedyś, a i podobno zaśmiać można się na śmierć, wolę nie ryzykować), pamięć o Pani przycichła, z całą mocą młodzieńczej sympatii wybuchając po Pani wywiadzie z Krzysztofem "nie mylić z Ostrowskim" Rutkowskim. Generalnie nie dziwię się, że została Pani zbutowana od stóp do głów - co więcej, raduje mnie, że choćby kilka zaślepionych duszyczek wyrwało się ze stuporu lemingozy i przejrzało na oczy, czym tak naprawdę jest "Cała prawda całą dobę".
Ale oto - przeglądając GazWyb (nie mylić z GazProm, acz kierunek wschodni jest dobrym tropem) natknąłem się na Pani komentarz, o ile wiem - pierwsze wystąpienie od czasu słynnej rozmowy (nagroda Kisiela czeka!). W swojej naiwności myślałem, że się Pani pokaja, przeprosi, wytłumaczy w miarę przystępnie, że indywiduum w czarnych okularach tak Panią rozsierdzało jako kobietę, matkę, katoliczkę, miłośniczkę papieża i Wisławy Szymborskiej - stąd wybuch i agresja, tak obce wydawałoby się płci nadobnej. Muszę jednak powinszować, że wybrała Pani temat mięciutki - ot, delikatny koleżeński przytczek w nos (trzeba wiedzieć gdzie jest barykada i nie przesadzać z krytyką - ku rozwadze naśladowców!) za zamieszanie w sprawie ACTA. Łaskawie przemilcza Pani kto za protestami stoi (jak rozumiem, redaktor Sobieniowski nie dzieli się swoimi bogatymi materiałami), po prostu zasadniczo - nieco szpileczek Człowiekowi Roku się wbije, ale w zasadzie to równy chłop, i należałoby mu współczuć, a i podziwiać, że tak sobie poradził z trudną sytuacją. Komentarz fajny, bezpieczny, nikomu nie wadzący.
Rozumiem, że na filologii polskiej, którą Pani kończyła, skupiano się na przyimkach i przydawkach, nie wspominając o etosie pracy dziennikarza - zwłaszcza odpowiedzialności za to co się mówi. Tak patrzę na Pani bogate CV i też nie widzę miejsc pracy, w których etos byłby czymś stawianym na piedestale. To Panią tłumaczy, ale tylko trochę. Pozostaje jeszcze ludzka przyzwoitość i napisanie - choćby w ostatnim akapicie, jakiegoś marnego przepraszam, poniosło mnie, zrozumcie. Wypadałoby jak nie dla siebie - to dla córki dorastającej, by skądś przykład miała. Chyba, że w wieku młodszym oddawała ją Pani do pracowniczego przedszkola w siedzibie stacji - wówczas honor zwracam, przypadek z gatunku beznadziejnych.
539
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)