trescharchi trescharchi
334
BLOG

Blumsztajn, czyli opoka.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 0

Mało jest rzeczy i ludzi, na których można w dzisiejszych czasach liczyć. W mediach tak samo - mało jest prawdziwych altruistów, nie patrzących na przeklęte słupki sprzedaży (słupkofilia dotyka również polityków, w stopniu o wiele poważniejszym). Na szczęście jest redaktor Blumsztajn - skała prawdziwych, zaangażowanych mediów. Żaden jego komentarz - choć piętno zdziecinnienia starczego wywiera straszliwe skutki - nie może zmusić mnie do przejścia obojętnie. Oto redaktor, jak zwykle nawiązując (któż z nas nie wraca pamięcią do najpiękniejszych wspomnień w życiu?) do wydarzeń z 1968 r. snuje swoje teorie na temat protestów młodzieży walczącej za pomocą masek i ataków internetowych o wolność, praworządność i róbta co chceta (gdzie jest Jerzy O.? Czemu nie prowadzi z nagą piersią ludu na barykady?). Naprawdę, warto czytać redaktora choćby dla takich perełek jak: "jestem pewien, że świat będzie lepszy jeśli jakoś wchłonie i oswoi ten bunt". Trzy konie z trzema rzędami temu, kto przystępnie wyjaśni, co poeta miał na myśli. Pan redaktor dziwi się również, dlaczego ludzie protestujący przeciwko łganiu w żywe oczy (aczkolwiek Pruski Kamerdyner przekroczył już dawno definicję łgarstwa i obecnie orbituje gdzieś w okolicach absurdu i bredni)  uważają, że reprezentują społeczeństwo - to oczywiste kłamstwo, bo reprezentacją społeczeństwa są kolorowi przebierańcy zatrzymujący marsze faszystów, przy okazji zezując czy gdzieś z boku nie przechadzają się miłośnicy rekonstrukcji historycznej do obicia. Drugim kwiatuszkiem jest niewinna adnotacja :" ja, życzliwy wszystkim młodzieżowym rewoltom staruszek...". Pełna zgoda - o ile oczywiście życzliwość polega na herzlich willkomen, przybywajcie do nas młodzieńczy rewolucjoniści zza Łaby, pomóżcie nam przekonać naszych głuptasków do tego, by popełniali te dobre młodzieżowe rewolty.
Na koniec dobrotliwy staruszek marszczy swoje dobrotliwe brwi i lekko sforuje niesfornych, zachęcając do przyjścia pod opiekuńcze czerskie skrzydła : "nikt nie dał wam mandatu do obrażania wybranych przeze mnie i miliony ludzi (bez kozery powiem pińcet) reprezentantów". Pełna zgoda, Panie Redaktorze, i oczekuję, że od jutra Pańska gazeta da chwalebny przykład.
Jak dobrze, że Pan jest, Panie Blumsztajn. Gdyby Pana nie było - należałoby wymyśleć.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka