Rok dopiero się rozpoczyna, a już pojawił się żelazny kandydat do tytułu Importera Wazeliny A.D. 2012.
Michał Boni - człowiek, który w swoim życiu mówił prawdę i tylko prawdę (a już zwłaszcza publicznie) - oznajmił wszem i wobec, że poza Synem Kaszub nie widzi w Polsce (ba! w Europie! na Świecie! w Federacji Galaktycznej!) innego szefa rządu przez usta którego przeszłoby słowo "przepraszam". Wbrew pozorom ma to głęboki sens i nie jest li tylko bezwstydnym kadzeniem przełożonemu - ja również nie widzę w Polsce (ba! w Europie..itd.) innego szefa rządu który miał tyle okazji do narobienia takiego burdelu za który teraz trzeba się kajać.
Cały wywiad Pani Agnieszki Kublik-Cyngiel w GazWybie jest zresztą dobrym przykładem na to, jak powininen być ukształtowany idealny podwładny. Co tu kryć, w tym wywiadzie minister Boni jest niemal wzorcem z Sevres ministra, z którego zatroskany premier może być zadowolony. Pozwólmy mówić cytatom: "To my zawiedliśmy premiera", "Premier nie pamiętał, co obiecał?(pyta Pani Cyngielowa) - Pamiętał(odpowiada Pan Michał) - ale to my nie dopilnowaliśmy, by konsultacje się odbyły".
Ha, już widzę, jak Napastnik Donald kiwa dwóch obrońców, strzela silnego rogala na bramkę, coby Schetynie ręce wyłamać, a potem ginie w objęciach gratulujących mu klakier..kolegów, i dysząc pyta Pana Michała: "co z konsultacjami, Michał?". Tak to pewnie wyglądało.
Zgodnie z najlepszymi wzorcami z zaprzyjaźnionego kraju, Pan Michał rozszerza spektrum samokrytyki na kolegę (we dwójkę spada się raźniej, a i na partię szachów mogą się tacy zapuszczeni bezrobotni w Łazienkach umówić) - :"Ja i minister kultury Bogdan Zdrojewski, który zresztą był dwa miesiące chory. Byłaby zupełnie inna sytuacja, gdybyśmy na przełomie listopada i grudnia uświadomili premierowi wszystkie aspekty umowy ACTA".
Wprawdzie urocza dziennikareczka próbuje bronić zbłąkane dusze: "Nie uświadomiliście, bo sami nie byliście tego świadomi" - odpowiadając na ten promyczek nadziei Pan Michał, miast grać nadal pogrążonego w obowiązkowej czarnej rozpaczy swej bezdennej winy pozwala sobie ponieść się ludzkim emocjom, przyznając "Przyznaję się do błędu: było za mało analiz, za mało wyobraźni, za mało sygnałów od urzędników. Ale proszę nie robić ze mnie osoby, która ponosi winę za wszystko."
Wkrótce jednak wraca na właściwe tory (czyżby wywiad przerwany był telefonem?) i na bezczelne (przyznajmy to wprost - tak się nie robi dziennikarstwa, szanowna Pani) pytanie: "Premier zawiódł?" odpowiada już jak trzeba - że nie, że premier koordynuje, a to my, źli bojarzy po raz kolejny zawiedliśmy dobrotliwego cara.
Na koniec - trzy perełki, od których aż roi się w tym bałwochwalczym wywiadzie i doprawdy ciężko było wyłowić najlepsze z najlepszych. Oto moje propozycje do Listy Przebojów DJ Boniego - "Właściwie to tracę ochotę do rozmowy. Mówię, że popełniliśmy błąd, wyciągamy z tego lekcję, przeprosiliśmy, a pani wraca do tego błędu. Niech pani zapisze się do inkwizycji i pyta dalej"(tu Pan Michał słusznie rozsierdził się na zaprzyjaźnione medium - takim gniewnym go nie znaliśmy, cóż byłoby w studiu Trwam, w tygodniku Uważam Rze? krew by się polała).


Komentarze
Pokaż komentarze (3)