trescharchi trescharchi
254
BLOG

Zróbmy sobie białoruską kolonię.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 4

Polskie MSZ i białoruska opozycja (to taki enigmatyczny twór, którego intencji do końca przewidzieć nie sposób) jak jeden mąż zaprzeczają oskarżeniom rządowej telewizji (jak widać, nawet taka Białoruś ma swój TVN), która w filmie "Lekcje polskiego" zarzuca Polakom finansowanie akcji protestacyjnych przeciwko reżimowi dożywotniego prezydenta - hokeisty.

I dobrze robią. Wiadomo, dyplomatyczna kuchnia składa się z wielu składników, dania nigdy nie są proste jak rosół - toteż należy iść w zaparte, choćby świat się walił i każde okoliczności świadczyłyby przeciw. Sama kwota jest żenująco śmieszna - 80 tysięcy euro to stanowczo za mało, nawet jak na białoruską bidę - by wyprowadzić ludzi na ulice. Ale czy reżimowa telewizja na pewno trafiła kulą w płot? Może po prostu pomylili się co do forsy?

Jeśli ktoś poważnie myśli o państwie - zakładam, że mimo wszystko w MSZ-cie na niższych stanowiskach uchowali się tacy zdroworozsądkowcy - to dobrze wie, iż nie ma czegoś takiego jak dobrosąsiedzkie stosunki między krajami. A już zwłaszcza z Białorusią, razem z jej niepoczytalnym reżimem.

Wysupłajcie więc w MSZ-cie trochę więcej, niż na Biełsat TV i koncerty solidarnych z Białorusią. Macie, dajmy na to, okrągły milionik eurasów. To już pokaźny kapitał zakładowy dla "Kompanii Wschodniopolskiej". Zmuście szantażem finansowym rozbitą opozycję (takim nigdy dość, i takim nigdy się nie przelewa) do konsolidacji i wybierzcie z ich grona tego, kto wziął od Nas najwięcej - od teraz ma najwięcej do stracenia. Całą ociężałą machinę promocji i zaprzyjaźnionych mediów (niechże wreszcie się na coś przydadzą) kierujcie na jego osobę - rok, dwa i będzie Naszym czarnym koniem (nie skomentuję tym razem bredni Halickiego o Noblu dla Bialackiego - trzymajcie ich obu z dala od interesu). Łójcie w tego czarnego konia - albo czarną klacz, płeć jest tu obojętna - tyle forsy, ile tylko można. Niech ma za co obiecywać Białorusinom złote góry przy kampaniach wyborczych.

Macie swojego pupila, na własnej piersi wyhodowanego - Nam posłusznego, odpowiednie podpisy pod odpowiednimi wekslami i raportami dla tajnych służb gwarantują dozgonną wdzięczność i lojalność. Spokojnie, na pewno ktoś taki się znajdzie - cokolwiek mówić o Partii Miłości, Biernych, Miernych, ale Wiernych potrafi rozpoznać na wiorstę. Pupil ma spełniać dwie funkcje. Jest waszym zabezpieczeniem, i kartą przetargową w kontaktach z coraz bardziej przestraszonym Batiuszką.

Batiuszka, jak każdy dyktator, im dłużej rządzi, tym więcej ma do stracenia i tym bardziej się boi. Zagrajmy na tym do woli, bez żadnych skrupółów wymierzmy fangę w drżący z przestrachu wąs. Obiecajmy Batiuszce złote góry - i ochronę (byle nie BOR gen. Janickiego) przed kacapskimi asasynami, jakich pełno kręci się po Mińsku. To kwestia ceny (plus szantażu popularnością Pupila) - przekonać takiego tchórza do zmiany frontu. Batiuszka podpisuje najcenniejsze umowy, jakie pod twarz podsuwamy. Sam Hokeista odchodzi z listem żelaznym na spokojną, dostatnią emeryturę. Gdy już wszyscy o nim zapomną, kto wie, może wyczerpane stresującym życiem serce dozna zawału? Pupila przepchajmy na prezydenta, a jeśli się nie uda, to wymyślmy dlań wysokie, dobrze płatne stanowisko na którym nikomu przeszkadzał nie będzie. Tymczasem na Naszych warunkach w dziewiczy białoruski rynek wchodzą Nasze spółki skarbu państwa. Prywatyzujemy ich molochy gospodarcze tak, jak chcemy. Tak długo, jak można, trzymamy Naszą nową kolonię z dala od chciwych łap Unii Europejskiej z jej neo-bolszewickimi eksperymentami racjonalizatorskimi. Oddamy dopiero, gdy wyciśniemy jak cytrynę.

Że nieetyczne? Że Polska-Chrystusem narodów? Ee, panowie. Wszystko jest kwestią ceny. Jak mawiał bodajże Bismarck - wystarczy się odważyć. A historia bardzo lubi się powtarzać, więc dlaczegóż by tym razem nie doić, zamiast być dojonym?

 

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka