Dzisiejszym gościem stacji radiowej Głos Rządu był minister coraz mniejszych finansów - imć Vincent Rostowski.
Tematem przyjaznej pogawędki z Panią Redaktor było uspokojenie rozbisurmanionego nieco z początkiem roku Narodu. Naród w znakomitej większości jest na nie jeśli chodzi o podwyższenie wieku emerytalnego. Sytuacja się zaostrza, a gdy tylko się ociepli - ulice Warszawy zaleją protestujący spod znaku setek związków zawodowych (każdy szanujący się zakład nie schodzi poniżej ósemki).
Chytry Londyńczyk twierdzi, jako "fachura", że na zmianie tych przepisów wszyscy skorzystają. Chciałoby się napisać - odpowiada głową za sprawne przeprowadzenie koniecznej reformy, ale wygląda mi na niezatapialnego. Poza tym, w tym rządzie wyjątkowo trudno jest stracić tekę (przepraszam profesora Ćwiąkalskiego - niemniej statystyka jest po mojej stronie).
Problem ministra Vincenta polega chyba na tym, że najpierw mówi, potem myśli
(to akurat domena tego rządu - poza Premierem, który w trudnych sprawach odzywa się po kilku dniach). Przy tak niskich notowaniach Partii Miłości chlapanie, że za osiem lat każdy znajdzie pracę jest może i słuszne (w obliczu dramatycznego starzenia się polskiego społeczeństwa) - ale w obliczu tu i teraz to gorsze niż zbrodnia, to błąd.
I abstrahując od logiki wywodu brzmi jak granie na nosie społeczeństwu.
Podobnie jak palnięcie w żywy mikrofon i w żywe oczy Pani Redaktor : "nasza gospodarka udowodniła, że możemy stworzyć pracę dla ludzi powyżej 55 lat".Panie Ministrze, Panie Ministrze..warto czasem wyjść z BMW, przejść się do pośredniaka i zobaczyć w gablotce wiszące ogłoszenia. Albo tak po ludzku, pogadać z ludźmi na ulicy - o ile się Pan nie boisz.
Głośno ostatnio było o nadmiernym rozroście "młodych, wykształconych" w gabinetach politycznych ministerstw, gdzie koszą grubą forsę za pierdzenie w skórzane fotele. Nie warto przemeblować skład, wyrzucić kilku znajomych znajomych i stworzyć sobie biuro prasowe z prawdziwego zdarzenia? Przydałby się Panu jakiś konkretny, ważący słowa rzecznik albo mówiący za Pana Ministra, albo rozpisujący mu scenariusz pogadanek na kartkach. Bo trochę za dużo tych potknięć - w tak ważnej dla Kraju sprawie. Niepotrzebnie kierujesz Pan dyskusję na populistyczne tory, wypierając konkrety.
Na koniec - dziwią mnie gorzkie żale PiS-u i opozycji wszelakiej, że Partia Miłości "opiera się na PR", jest "doskonała pod względem PR". Raczycie państwo żartować.
W zdrowej demokracji bełkotliwe, niefortunne wypowiedzi takich osobników jak Niesiołowski, Rostowski, Mucha, Graś byłyby pocałunkami śmierci. Sami się w piersi uderzcie, że takich prezentów wykorzystać nie umiecie. Jak to w futbolu - niewykorzystane sytuacje się mszczą.
365
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)