trescharchi trescharchi
335
BLOG

Donald Tuskaj-Bejowicz.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 6

Świat wstrzymał oddech - giełda nowojorska wstrzymała indeksowanie - fala śmieci po tsunami przystanęła w drodze do Kaliforni - benzyna poczęła tanieć. No dobrze, tym ostatnim wprowadziłem notkę w niepotrzebne opary absurdu.

Donald Tusk zagrzmiał. Kto czytał Trylogię, ten wie co było jak Daniel Olbrychski się rozsierdził. Cisza po kozackiej braci zapadała jak MAK-iem zasiał. Domniemywuję, że w KPRM jest dzisiaj identycznie jak na Siczy.
Donald Tusk ma w życiu kilka pasji. Gdańsk - gała - niszczenie Schetyny - obserwowanie słupków poparcia. Prawie wszystko jest w porządku, tylko te cholerne notowania lecą (i w gałę grać na mrozie nie bardzo).

Są momenty, gdy nie wystarczy wypchnąć przed zaprzyjaźnione kamery Bełkotliwego Pinokia i trzeba samemu stanąć przed frontem Narodu - imitując gniew i oburzenie. Taki moment nastał i w spokojne zdawałoby się Walentynki, które Pan Premier chciałby przeżyć z żoną, przeglądając nie tak dawne przecież zdjęcia ze ślubu kościelnego.

Echa nieprzyzwoitej odprawy dla Kaplera (nie mylić z mniej znanym Keplerem) zmusiły Donalda Tuska do odtrąbienia kęsim-kęsim. Donald Tusk więc komentuje, rozsierdzony marnotrawieniem publicznej forsy. Oto co mówi (stenogram wygładził błędy wymowy): "...już raz miałem zasadniczy spór z ministrem Mirosławem Drzewieckim. Zapowiadał pewne zmiany i zdaje się, że te zmiany nie zostały wprowadzone...".

Klękajcie narody - uczcie się szefowie firm i menedżerowie, nauczyciele akademiccy i dowódcy wojskowi. Przykład idzie z góry. Najważniejszy człowiek w państwie "miał spór" z podwładnym i "wydaje mu się" że zmian jednak nie było. Tego typu argumentacja wymyka się znanym w przyrodzie definicjom żenady i niekompetencji - tym śmieszniejszej, że człowiek sam się do niej beztrosko przyznaje.

Normalny człowiek, gdy zapadnie się w bagno, chwyta się pierwszego krzaka i stara się wydostać. Tymczasem : "Chyba że umowa jest jednoznacznie sformułowana i wtedy poszukiwani będą odpowiedzialni za złe sformułowanie umowy...". Jakby to powiedział Włodzimierz Szaranowicz - doskonały tajming, Panie Premierze. Rychło w czas.

Czas i na gorzkie żale - "Mam wrażenie, że część informacji dotyczących Stadionu Narodowego to nie są informacje, tylko jakaś kampania negatywna". No, poczuj Pan jak to jest w butach kogoś innego. Chociaż raz. Aczkolwiek jeśli pogłoski są prawdziwe, do teflonu nic nie ma prawa się przykleić. 

Nie wiem dokładnie ile trwa lot do Gdańska, ale kilka weekendów i powinien Pan połknąć Trylogię. Jeśli nie masz Pan głowy, niech Złotousty Rzecznik panu poczyta. Tam jest dokładnie wyjaśnione, co spotkało szacowną familię Tuhaj-bejowiczów, którzy jedno co potrafili, to "rozsierdzać"  się na pokaz.
Żenujące, Panie Donaldzie. Żenujące.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka