Konwencjonalne środki nie pomagają na wyszczerzoną Bzykaczkę, fruwającą dookoła najdroższego Stadionu nowożytnej Europy z podobną lekkością i przyjemnością, jak jej odpowiedniczki wokół g...wokół wiadomo czego.
To fascynujące zjawisko dla politologów - domyślam się, że wiele prac magisterskich powstanie na temat fenomenu Pani Joanny Muchy. Tadeusz Dołęga - Mostowicz przewraca się w grobie, bo współczesnym Dyzmą okazała się kobieta. W dodatku nie dorasta pierwowzorowi do pięt. Nawet w tym rządzie wyjątkowo niskich standardów od dawien dawna nie było tak kompromitującego się ministra - nie miesiąc w miesiąc, ale tydzień w tydzień. Przekonany jestem, że gro pracowników Ministerstwa Sportu wstydzi się zdradzać, gdzie pracują - w obawie przed narażeniem się na kpiny i żarty.
Paskudne warunki na drogach doprowadziły do szkody na Skodzie - wypasionym, służbowym modelu. Kto jeździł na delegację, ryzykując własnym życiem? No cóż, okazało się, że ręce wprawione w układaniu balejażu nie muszą koniecznie znać się na trudnej sztuce prowadzenia luksusowych fur. Obecnie zhańbiona, okaleczona limuzyna tkwi na parkingu i nikt - ani sekretariat, ani wicefryzjer, ani Pani Minister nie mają odrobiny przyzwoitości by udzielić dziennikarzom choćby szczątkowej informacji kto jest za to odpowiedzialny. Miał rację Miro - dziki kraj.
Kolejna informacja - Pani Minister wydała rozporządzenie, w którym zlikwidowano zależność między przyznaniem nagrody a wynikiem finansowym (Pani Gronkiewicz-Waltz musi pluć sobie w brodę, że ktoś ją uprzedził w tak genialnym pomyśle). Wedle usprawniających pomysłów Pani Joanny nagrodę roczną mogłaby otrzymać osoba, która nie przepracowała całego roku. Przypuszczam, że Pani Doktor jest ponad takimi najprostszymi skojarzeniami i zna inne systemy motywujące pracowników niż my, szaraczki. Miał rację Miro - dziki kraj.
Bogu dziękować, inne, poważniejsze ministerstwa sprzeciwiły się poronionej inicjatywie - i Pan wicefryzjer niestety będzie musiał pomęczyć się dwanaście miesięcy za te marne siedem tysiaków. Zaiste, iście mefistofeleski pomysł miał Premier, by na pół roku przed Igrzyskami i Euro brutalnie zgwałcić wizerunek polskiego sportu i zarządzanie nim - mianując na stanowisko kogoś takiego jak Joanna Mucha. Kogoś, kto nie dorasta nawet do bycia Biernym, Miernym ale Wiernym.
Mądrzejszy ode mnie człowiek powiedział niegdyś: "kury szczać prowadzić, nie politykę robić". Pasowałoby jak ulał, tyle że teraz w modzie jest dbanie o braci mniejszych - i nie wolno stresować kurczaczków nawet składaniem jaj w klatkach. Więc i ta przyszłość zawodowa odpada dla Pani Doktor. Ale spokojnie - za garść wyświadczonych przysług przyjaciele o Pani nie zapomną.
324
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)