Wedle Sądu Okręgowego w Kielcach - nie jest. Orły Temidy odrzuciły apelację faszyzującego kibola - o ironio, studenta KUL-u (jakaż to potwarz dla uczelni Joanny Muchy!) i wcześniejszy wyrok został podtrzymany. Imć Karol L., w tekstach popełnianych do gazetki Korony Kielce popełniał przestępstwa obrony majestatu i niepoprawności politycznej, wobec czego skazany został na słuszny wyrok iluś tam godzin prac ku radości i pożytkowi kieleckiego społeczeństwa.
Potwór w ludzkiej skórze napisał przeto, że "czarny rasizm" zagraża białym. Być może - jako miłośnikowi sportu - rozchodziło mu się o sytuację w angielskim futbolu, gdzie za urwanie nogi przeciwnikowi klepną rzeźnikowi pięć meczów karencji, a za krzywe spojrzenie na Afroanglika - osiem, dziewięć, plus grzywny takie, że klękajcie narody. A być może jest po prostu zakamuflowaną opcją pisowską, bałwochwalczym wyznawcom przaśnego humoru posła Suskiego. Druga opcja jest łatwiejsza do wytłumaczenia - stąd obowiązująca. Tak nam dopomóż Agora.
Emigrantów określił jako "kolorowych osobników" i "intruzów". Idąc ściężką poprawności politycznej, mamy tu niejaki zgryz. Nie możemy nazwać dajmy na to czarnoskórych "białymi" - a więc są innego koloru. A jeśli przybywają do Polski nielegalnie, to są intruzami. No cóż, wyjaśnienie tego przekracza moje zdolności, a i Sądu chyba też, bo zamiast wyjaśnić przystępnie, uciekł w górnolotne opiewanie "czci, godności i szacunku innych".
Na koniec zaś młody człowiek (którego papuga starała się wybronić naśladownictwem Oriany Fallaci, hue hue!) wypłodził jedno wielkie oskarżenie pod adresem miłościwie Nam panującego. Nazwał Premiera, cytuję: "ćwokiem", "prostakiem", "medialną dziwką" i "bezradnym sukinsynem, i specjalistą od PR od którego mógłby się uczyć sam Joseph Goebbels".
Sprawę oczywiście - jakżeby inaczej - wygrzebała GazWyb i rozpętała znajome wszystkim piekiełko. Tej smutnej mniejszości, która widzi jednak świat inaczej, niż tęgie mózgi którym nie jest wszystko jedno (biedni maluczcy!) postaram się objaśnić, co takiego poeta sknocił, że znalazł się w Czerskim Indeksie Ksiąg Zakazanych.
"Ćwok" - "Prostak" - to wiadomo. Takie słowa nie mogą zdziwić ani zniesmaczyć Pana Premiera, skoro przy każdym kontakcie z pewnym Pszczelim Profesorem słyszy je bez ustanku (Pan Profesor kilka lat temu, mniej więcej od czasu nieudanego flirtu z PiS się zaciął, i słowotok trwa i trwa, nieistotne z kim rozmawia). Wygląda to przypuszczalnie tak:
- Dzień dobry Panie Stefanie...
- Ćwok, dureń, prostak...dzień dobry, Panie Premierze, witam...ćwok, chamidło, karzeł, przecież to widać gołym okiem tą hańbę, to...żenujące...to się niedobrze robi, ćwok...
"Medialna dziwka" - no tu sprawa jest gardłowa, bo istotnie, po pierwsze, Pan Premier jest rodzaju męskiego (nie tłumaczy nawet to, że w obecnym parlamencie trzeba sprawdzać dwa razy), po drugie wyzywanie kogoś od dziwek nie jest eleganckie. Tu pełna zgoda - jak już młodzianie krytykujesz, krytykuj z większą klasą.
Na deser pozostawiłem sobie chyba największą pomyłkę felietonisty z Kraju Scyzoryków - całą tą kwestię z niesławnej pamięci kulawym doktorem z Berlina. Drogi Panie Karolu L! Cokolwiek mówić złego o tym brunatnym ścierwie, był fachowcem najwyższych lotów. I podejrzewam, że widząc dzisiaj "PR" Pana Premiera i przybocznego Pinokia, nie potrzebowałby strzelać sobie w łeb pod płonącą Kancelarią Rzeszy - pękłby ze śmiechu.
1023
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze