trescharchi trescharchi
395
BLOG

Kaszubska niewolnica Tuskaura

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 0

Czego niewolnikiem jest Donald Tusk? Poza oczywiście swoją piękniejszą połową i Ewą Kopacz, która ewidentnie ma nań jakiegoś haka? (innej przyczyny błyskotliwego awansu tej chodzącej fachowości nie widzę)

Donald Tusk jest niewolnikiem sondaży. Każde, nawet delikatne wachnięcie w dół powoduje w jego otoczeniu panikę. Każde wachnięcie w górę - euforię, klepanie po plecach, chodźmy na boisko a potem na Ligę Mistrzów przy winku. Żaden premier III Rzeczypospolitej nie opierał dotąd swoich zamierzeń politycznych o wyniki serwowane przez CBOS-y przeróżne. Chociaż wróć - Donald Tusk nie posiada żadnych zamierzeń politycznych, tylko dryfuje w oceanach koniunktur.

Dwór premiera utrzymuje, że zamiarem ich pryncypała (relacja pasożyt-żywiciel nie jest tu błędnym określeniem) jest zrobienie na chybcika wszystkich reform, które są niezbędne dla funkcjonowania państwa, a potem mozolne pnięcie się w górę słupków sondażowych przez ponad trzy lata. Na papierze - niegłupie. Mamy struktury samorządowe, mamy media, opozycja jest impotentami politycznymi. Jak mawiał strącony w niebyt Zdzisław Kręcina - "marzyłem o takiej sytuacji".

Tyle, że klakierzy Donalda Tuska przez cztery lata otaczali go w kokonie nieomylności i paśli jego pychę do gargantuicznych rozmiarów. Dlategóż premier popełnił błąd - zawierzył w swój charme, na który dał się nabrać tylko Redaktor Lis. Wybór na Człowieka Roku był gwoździem do kaszubskiej trumny, przybitym ACTO-wskim młotkiem. Stało się coś nowego - coś, co pewnie dla zakochanego w sobie Donalda było niemałym wstrząsem. Po raz pierwszy od odzyskania Polski z rąk neofaszystów musiał poczuć się jak bracia Kaczyńscy. Krytykowano Tuska zawsze, raz ciszej, raz głośniej. Ale po raz pierwszy zaczęto go wyśmiewać, obsmarowywać, kpić z jego lapsusów, uderzać w jego rodzinę i tak dalej, i tak dalej. Niepohamowana fala wesołości nadpłynęła ze wszystkich stron.

Okazało się zatem, że "teflon" jest jakiś lewy, chiński (być może wyprodukowany przez COVEC). Jednak coś do nienaruszalnej powłoki przywiera - Tusk jest nerwowy, Tusk chaotycznie - jak nigdy dotąd - gra personaliami, dzień za dniem zaprzecza sam sobie na rozlicznych konferencjach, nieporadnie usiłuje bronić popełniających błędy ministrów. Musi być też biedak bardzo rozczarowany - zaprzyjaźnione do tej pory media poczuły, skąd wieje wiatr oburzenia i pozwalają sobie na krytykę, jakiej od dawna nie doświadczał.

Trudny okres przed Kaszubskim niewolnikiem. Euro zbliża się wielkimi krokami - tuż po turnieju cała nadmuchana do granic przyzwoitości bańka entuzjazmu pęknie, pokazując, jak wiele zostało spieprzone w organizacji i jak wiele publicznych środków zostało zmitrężonych (nieszczęsna półbańkowa premia to ledwie wierzchołek góry lodowej). Schetyna wylizuje się z ran - ciężkich, ale nie śmiertelnych i znowu zaczyna ryć. Nowi ministrowie okazują się jedną wielką kompromitacją. Komorowski gra do swojej bramki i los Tuska jest mu doskonale obojętny.

Najbardziej obawiam się realnego scenariusza - Donald Tusk, zgodnie z mentalnością niewolnika znów odda bałwochwalczy hołd wszystkim pracowniom sondażowym, znów będziemy świadkami szarpanych pół-reform, publicznego kajania się złych bojarów, wycofywania się z wielką pompą z wszystkich błędnych ustaleń, jakie niegdyś usiłowano przepchnąć na chama tylnymi drzwiami.

Czego więc życzyć Panu Donaldowi? Może obfitej powodzi, żeby znów mógł włożyć gumiaki i ruszyć z zaciętą, troskliwą miną prawdziwego hospodara na tereny zalewowe, nakazując społeczeństwu przyjrzeć się "kto co spieprzył". Zawsze to parę punkcików na okres gorącego lata.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka