Od dawna wiadomo, że siedziba Komisji Europejskiej już dawno przegoniła ulicę Wiejską w Warszawie, jeśli chodzi o nagromadzenie poronionych pomysłów i nie mniej poronionych ludzi na metr kwadratowy. Pomysły takie jak ryboślimak, 7 milionów eurasów na prowadzenie projektu "blogujący osioł" czy dziatwa do lat ośmiu mogąca dmuchać balony tylko pod nadzorem rodziców to dzień powszechni eurourzędasów, beztrosko marnujących grosz publiczny.
Wpływy biurokracji unijnej rozłażą się po kontynencie jak egzema - banda kretynów w wykrochmalonych koszulach Versace musi wszystko kontrolować, na wszystko mieć wpływ i każdą pierdołą sterować. Ani chybi - pełzający totalitaryzm, bardziej żałosny i straszny niż śmieszny - za to podany w uśmiechniętym sosie własnym i wspaniałych paradach, podczas których szczęsliwi najmłodsi mogą machać niebieskimi flagami i balonikami (powyżej 8 lat).
Czasami jednak sytuacja staje się poważniejsza, gdy porąbani racjonalizatorzy spod znaku żółtych gwiazdek usiłują ogłupiać całe społeczeństwa swoimi odgórnymi prikazami. Ponieważ w Unii obowiązuje prawna ochrona wszystkiego poza zdrowym rozsądkiem, przy okazji całej hucpy z ACTA świat dowiedział się o dyrektywie mądrych głów, wymyślonej zapewne na jakimś wytwornym śniadaniu w modnej brukselskiej restauracji po całonocnej relaksującej wizycie w modnym brukselskim burdelu - a to wszystko za nasze obfite składki.
Autorzy książek mieliby dostawać tantiemy za ich wypożyczanie, co mniej więcej oznaczałoby, że Polska od jakiegoś stulecia popiera piractwo, utrzymując z budżetu biblioteki. Pomysłów, co z tym fantem zrobić jest kilka, a wszystkie w naszych warunkach nietrafione, zwłaszcza pomysł wprowadzenia opłat za każdorazowo wypożyczaną knigę. I tak czytelnictwo mamy dramatycznie niskie, a zmusić Polaka do płacenia za coś, co miał dotąd gratis - niemal niemożliwe. Więc społeczeństwo ogłupieje jeszcze bardziej, a średnia codzienna ilość godzin przeznaczanych na oglądanie telewizji (w tym "misyjnej TVP) wzrośnie do jakichś siedmiu. Kto wie, może za dekadę, dwie, sen Franków i Himmlerów się spełni, i ludzie w Nadwiślańskim Kraju będą umieli doliczyć do dziesięciu i szlus.
Na razie Ministerstwo Zdrojewskiego utrzymuje, że dyrektywy tej nie planuje się wprowadzić - a z drugiej strony zapowiada, że w tym roku będą "społeczne debaty" w tej sprawie (społeczne debaty to od początku 2012 ulubione słowo w całym rządzie i Partii Miłości). I bądź tu człowieku mądry. Ha, to znaczy, jak tak dalej pójdzie, to mądry nie będziesz. Bylebyś podatki na składki płacił. A to potrafi każdy robol.
342
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze