O tempora! O mores! Cóż zrobić, człowiek interesujący się polityką w tym nieszczęsnym kraju, chcąc nie chcąc musi napisać słów kilka o Palikocie, acz od razu wzrok krąży po pokoju w poszukiwaniu słownika wulgaryzmów. Ano, trzeba uszanować wybór "młodych, trend-owatych" z fejsbuków i Krakowskiego Przedmieścia - każdy ma prawo do kilku głupstw w życiu - wyrosną, przeczytają kilka książek, coś z nich będzie.
Umorzono oto sprawę rzekomych nieprawidłowości w oświadczeniu majątkowym byłego króla okowity. Pani prokurator (czy też prokuratorka, rozstrzygnięcie pozostawiam Środzie) Joanna Chojnowska przyznała, że w oświadczeniu są "liczne błędy", ale znamion przestępstwa właściwie nie widać. Interesujące jest również wyjaśnienie Pani Joanny (przypominam - urzędnika państwowego), że Palikot niczego nie ukrył, bo o jego samolocie (fiu, fiu!) i pożyczaniu kasy pisała prasa, a to że nie ujął tego w obowiązkowym oświadczeniu, ot, czepialstwo. Mieć samolot - sprawa niecodzienna, i łatwo można o tym zapomnieć. Za Bugiem mówią o tym: "zawrót głowy od sukcesów". Trzeba przyznać - uzasadnienie cymes. Starczy dać się opisać GazWybowi, albo zorganizować "przypadkową" fotosesję z reporterem "Faktu" na skórzanych fotelach we własnej klasie biznes, żeby wszystko było przyklepane - masz, nie pytamy skąd, ale jak się chwalisz, to ukraść nie mogłeś. Nie byłbyś tak bezczelny przecież. Zresztą! Posądzać zatroskanego o Ojczyznę Pana Janusza o jakąkolwiek bezczelność to dopiero trzeba być małostkowym. Także wsio haraszo, jak mawiała generałowa Anodina dolewając wódeczki colonello Klichowi.
Coś tam upierdliwi dziennikarze przebąkują wprawdzie, że pożyczki dość tajemnicze są, mętne nawet, nie wiadomo do końca kto, jak i gdzie (po co - to chyba jasne, setek bilbordów nie dostaje się na piękne oczy). Palikot obiecał wprawdzie, że wytłumaczy się z każdej złotówki, ale od zeszłego roku nie znalazł na to czasu. Nie dziwota, kluczowa dla polskiej raison d'Etat sprawa legalizacji zielska pochłania każdy wolny moment szanownego pana posła.
A mnie osobiście ujęło, ale i zmusiło do prawdziwie filozoficznej zadumy sformułowanie, jakie wygłosił jeden ze świadków, a ochoczo podtrzymała w swym uzasadnieniu Pani Prokurator. Jest to doprawdy, tak lapidarne i przemiłe określenie, że nie sposób nie zacytować go w całości: "nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych pana posła wynikają z filozoficznego wykształcenia i stosunku do wartości materialnych". Tak, tak. Gdy już człowiek otrze z policzków łzy szczerego śmiechu, gdy zbolały rechotem brzuch przestanie szwankować, narodzi się pytanie: z czym do ludzi, Panie Januszu? Jaka zdolność koalicyjna? Jakież plany gospodarcze miałby Pan po wygraniu wyborów...?
Ach, po cóż się dopytywać, po cóż wprowadzać zamęt...zapalmy blancika i pogaworzmy o racjach Hegla. Pieniądze - pył marny, raz są, raz ich nie ma. Samochody, domy? Ba, przecież Diogenes mieszkał w beczce...Samolot? Samoloty spadają, zwłaszcza, gdy wiozą nieodpowiedzialnego człowieka z chorobą alkoholową. Nieprawdaż, Panie Januszu? No, to jeszcze jeden buszek...
848
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (20)