Tak, jak niegdyś Jan Sobieski zatrzymał janczarski pochód na Wiedeń (zwycięstwo zaprzepaszczone - po kilku wiekach i tak przyleźli, nawet bawarskie alpy przekraczając), tak, jak niegdyś pod Warszawą zatrzymaliśmy czerwoną zarazę przez zainfekowaniem Starego Kontynentu (po zastanowieniu: to niepopularne obecnie zwycięstwo), tak jak Kampanią 1939 r. przedłużyliśmy francuskie dobre samopoczucie o kilka miesięcy, tak dziś znów cała Europa składa nam podziękowania za ocalenie jedności, strefy Euro i Grecji (niepotrzebne skreślić).
Żeby było godniej i uroczyściej, dokonało tego dwóch Polaków z obywatelstwem brytyjskim - czy nie jest to wystarczającym znakiem ze złotych gwiazd (na niebieskim tle), że rozszerzenie Unii było najtrafniejszą decyzją ludzkości od wynalezienia koła? Dzięki wysiłkom Vincenta R. i Radosława S. (cóż, drodzy dżentelmeni, im szybciej nawykniecie do takiej pisowni w gazetach, tym zdumienie post factum będzie mniejsze, i czasu na mowy obrończe znajdziecie więcej) nie doszło do "politycznego podziału Europy na dwa kluby".
Wszystko to wymyślił Donald Tusk ledwie po jednym dniu oceniania resortów za sto dni. Kujmy żelazo póki gorące - faceci, którzy w trzy miesiące ocalili Kontynent, zasługują na hołdy całego świata. A zatem, prosimy o zebranie wpisów Radosława z Twittera i nominowanie Dzieł Zebranych do literackiego Nobla (gdy już go dostanie, będzie musiał dla Pana Prezydenta zmienić nazwisko na Czykorski, niestety). Pan Vincent z pewnością zadowoli się Noblem pokojowym - ostatnie walenie pieścią w stół pokazało, że o pokój potrafi walczyć jak lew. Oczywistym jest więc, że ocena działalności tych dwóch resortów musi być szóstkowa. Proszę też Panią Hannę G-Waltz (nie jest to pseudonim murzyńskiego rapera, zaznaczam) o rozpisanie kolejnego referendum w sprawie uhonorowania Wielkich Zlepiaczy Kontynentu jakimś stołecznym pomnikiem.
Dzięki wysiłkom tej dwójki i Donalda Tuska (analogie z Chrystusem i dwoma łotrami po bokach są doprawdy niestostowne) "Polska jest jednym z sześciu państw, z którymi się liczą". Premier wyraził się odrobinę nieprecyzyjnie, albo - jak przy ACTA - zawiniło fatalne tłumaczenie, bo chodzi oczywiście o to, że liczą, ale nie się z nami, tylko zawartość naszej gospodarki, rozglądając się, coby tu jeszcze ukra...sprywatyzować.
Pewnym niepokojem - tak na koniec - napawa mnie enigmatyczne, rzucone półtuskiem (tfu, półgębkiem) stwierdzenie premiera, że "Polska chciała osiągnąć dużo więcej, ale wynik naszych starań należy ocenić pozytywnie...". Cholera, co może być większego od ocalenia Europy? Ocalenie Świata? Czyżby pogłoski o gnającej asteroidzie i przepowiedniach Majów miały okazać się prawdą? Czy Dwójka Prążkowanych Garniturów nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa? Co z nami będzie?
I tak podsumowując, mam takie małe zapytanie do premiera. Gdzie musiałbym wysłać maila z pytaniem o wymienienie (może być w podpunktach) sukcesów polskiej prezydencji w UE (pod egidą jednego ze Zbawców, przypominam)? Zakładam, że odpowiedź będzie dość krótka, więc pewnie szybko nadejdzie i rozwieje moje ostatnie wątpliwości.
363
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze