trescharchi trescharchi
1019
BLOG

Smoleńskie łupki.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 1

Nasi najlepsi - bo najnowsi - przyjaciele zza Buga zgodzili się z Bogdanem Zdrojewskim, że w miejscu katastrofy smoleńskiej powinien stanąć "dobry" pomnik upamiętniający tragedię. Przy czym zawarowali sobie rozstrzygnięcie ostateczne, co dla nich oznacza dobry - człowiek podróżujący po kacapskim kraju do dzisiaj znajdzie masę dobrych pomniczków, przeważnie Włodzimierza Iljicza albo Józefa Stalina. W każdym razie w eter i na szpalty gazet poszła informacja, że Rosjanie nie będą tworzyć żadnych "problemów".

Bardzo to miłe z ich strony, ale z Putinem trochę tak jak z teściową - na jednej kolacji rodzinnej się uśmiechnie, przytuli (z przejętą miną ku uciesze fotografów), żeby potem z zimną krwią wbić zięciowi morderczą szpilę. Ot, nawyki z młodości - winić Władimira nie można, taką naukę wyniósł z rozlicznych kagiebowskich szkół. Więc problemów z "dobrym" pomnikiem nie będzie, byleby nie był samowolą budowlaną jak poprzednia tablica, która miała treść wysoce niedopuszczalną (sama katastrofa jest tragedią - po cóż kumulować nieszczęścia przypominaniem sowieckich zbrodni?).

Polaczki dostały zatem zielone światło, co z zapałem godnym lepszej sprawy (w kwestii ACTA minister Zdrojewski nie był taki wylewny, na ten przykład) odtrąbili od razu w zaprzyjaźnionych mediach, ucieszonych miłosierdziem Rosjan. Dzisiaj spotka ich zimny prysznic, bo wschodnia teściowa znów się zaperzyła i tym razem robi "problemy".

Polskie łupki, przedmiot bezsennych nocy Jankesów i zwłaszcza Żabojadów (gdybyż tak znaleźć Sarkozemu nową Marię Walewską!) zaczęły przeszkadzać i Kacapom. To znaczy, byśmy się zrozumieli - łupki to tylko wygodny pretekst, w genetyce rosyjskiej jest zakodowany niepokój, gdy pojawia się szansa na to, że Nadwiślańskiemu Krajowi może zacząć się lepiej powodzić bez czułej "opieki" z Moskwy. Dlatego najlepszym prezentem urodzinowym dla Putina (daję to premierowi pod rozwagę przy kolejnej czołobitnej wizycie) będzie słownik języka polskiego z wykreślonym terminem "dywersyfikacja", a podkreślonym "monopol".

Gazprom orzekł przeto, że "to wielka iluzja, że Europa będzie się cieszyć gazem łupkowym". Nie był to pierwszy głos w tej sprawie - tęgie głowy z rosyjskiego molocha potrafiły nawet co do dolara wyliczyć szacunkowy koszt wydobycia metra sześciennego i orzec, że to przepłacanie, i gdzie się pchacie, durne Amerykany. Nie trzeba być wybitnym znawcą polityki rosyjskiej, coby nie domyślić się, że gazpromowcy nie puszczają pary z gęby bez zezwolenia Kremla. Czarne tańce z czarnym PR można uznać za rozpoczęte.

Jedyne co pociesza to fakt, że Rosjanie mogą sobie gdakać, są od Polski daleko. Bogu dziękować, mamy tak sprawny kontrwywiad (i dobroczynne działanie "grubej kreski" + humanitarną lustrację), że żadnej agentury kacapskiej w Rzeczypospolitej nie uświadczysz. Inaczej przecież, przez te dwie dekady, złapano by jakichś agentów, prawda?

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka