Rzecznik Rządu, Ten Na Którym Wzorował się Geppetto, Obrońca Pruskiej Cytadeli, Fałszerz podpisów lepszy niż "to ja,LeClerc!", dwoma słowami - Herr Paul von Grasch rusza na słuszną (bo obronną, dopuszczalną przez kościół - a konkordatowi i tak trzeba się przyjrzeć!) wojnę z tabloidem.
Zasadniczo, gdyby nie był to Paweł "Poker Face - nawet gdy mijam się z prawdą" Graś, nawet bym kibicował (czy też kibolował, pozostając w optyce GieWu), jestem bowiem wyznawcą niepopularnej teorii, że kolorowane papiery toaletowe z gołą babą (dlaczegóż takie bezeceństwa kupują głównie emerytki - jest dla mnie IV Tajemnicą Fatimską) ogłupiają społeczeństwo w stopniu o wiele większym niż iks faktory, mam talenty, familiady ("Lama!") i jakie to melodie razem wzięte.
Niemniej w tym wypadku trzymam stronę Super Expressu - "Jam, Grasica" zasługuje na solidne przytarcie nosa - już i tak zbyt długiego, by zmieścić się w futrynie (copyright należy do Geppetta). "Dziennikarze" zapytali, czy pogromca Urbana (jeśli chodzi o nagromadzenie bredni na roboczogodzinę konferencji prasowych) nie powinien odejść w niesławie tak, jak Christian Wulff, który zrzekł się urzędu po tym, jak wyszło na jaw, że zwąchał się z pewnym szwabskim biznesmenem i (być może z filozoficznego zacięcia - jak Palikot) zapomniał wpisać to do swojego oświadczenia majątkowego.
Kasztelan Pewnej Willi naturalnie się obruszył - trudno mu się dziwić, ujawnianie takich prusko-niejasnych powiązań w Polsce powinno być pocałunkiem śmierci, a tak niestrudzony bojownik o prawdę, jak rzecznik rządu Donalda Tuska nie może sobie pozwolić na żadne grzeszki. Wszak kryształowość tego gabinetu jest wręcz przysłowiowa. Wydał więc oświadczenie, w którym bezlitośnie rozprawił się z wszystkimi kalumniami, jakie dziennikarskie "hieny" rozpowszechniają na temat Chodzącej Niewinności. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie, albo i nie - Profesor Niesiołowski z braku innych konstruktywnych zajęć z pewnością poradzi, jak pomamrotać gniewnie przed kamerami, a potem wycofać się z niewygodnego (tfu, czasochłonnego) procesu.
Pewnym niepokojem natomiast napawa mnie przemęczenie, graniczące z roztargnieniem Pana Rzecznika. W oświadczeniu, jakie zamieścił w Centrum Informacyjnym Rządu, czytamy stanowcze postanowienie o : "o niezwłocznym podjęciu kroków prawnych wobec osób, które bez znajomości sprawy nie wahają się rozpowszechniać nieprawdziwych informacji". Przecież to jawna kpina. Pan Paweł jest człowiekiem inteligentnym i nigdy nie napisałby (nawet wobec modnej obecnie "studniówkowej" samokrytyki) czegoś, co w oczywisty sposób może mu zaszkodzić.
A może słabo znam prawo? Ale chyba człowiek nie może sam wobec siebie podjąć "kroków prawnych"?. Przepraszam, Panie Pawle. Też widać przemęczony jestem.
794
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)