trescharchi trescharchi
256
BLOG

Niechże posłowie płacą za zmianę barw.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 0

Pomysł nie mój - a szkoda, bo chwytliwy, populistyczny, "Faktoidalny", a więc tzw. ogółowi społeczeństwa się spodoba. Pomysł wyartykułowała młoda nadzieja lewicy - 65-cio letni Leszek Miller (nie mylić z Saddamem Husajnem) i z pewnością wywoła on niemałe poruszenie na przyzwyczajonym do "sesji transferowych" rynku politycznym. Co interesujące, Aluminiowy (do żelaza mu bardzo daleko) Kanclerz mruknął tak w kontekście kilku Brutusów, którzy zdradzili swojego Janusza Cezara i przeszli pod opiekuńcze czerwone skrzydła. Po takim strzale prosto w fałszywe buźki,  od razu musieli nieszczęśnicy poczuć, że Wersalu nie będzie i muszą uwiarygodnić swoją bałwochwalczą lojalność neofitów.

Nieco się z Leszkiem Millerem zgadzam, ale raczej na płaszczyźnie etycznej - której, jak mniemam, człowiek wychowany w "etosie" PZPR-owskim posiadać nie może. To wyjątkowo bezczelne pokazanie "takiego wała" wszystkim zaślepionym wyborcom, którzy oddali swojego iksa i przestali być potrzebni na cztery lata. Dziki kraj, jak mawiało Źródło Pradawnej Uczciwości, popalając kubańskie cygaro na eksluzywnym florydzkim polu golfowym.

Dodałbym jeszcze jakiś zakazik cwaniackiego startowania do samorządu, by po roku, dwóch wpychać się na listy poselskie. O tak, ludziska głosują na kogoś, kto ma im naprawić trzepak i zbudować ciuchcię na placu zabaw, a łobuz tylko przebiera nóżkami by znaleźć się na Wiejskiej, a jak jest wyjątkowo ambitny i pazerny na forsę (a przy tym nie lubi się przepracowywać) - to marzy mu się i Bruksela. Przy czym problem dotyczy politykierów wszelkiej maści partyjnej - ot, kolejny dowodzik na pełzającą kondycję polskiej demokracji.

Żałuję jeno, że Miller nie podał bliższych szczegółów - ile to ma kosztować, dokąd pójdzie wypłata, czy takowy Judasz (bądź Judaszka) będzie musiał publicznie sypać głowę popiołem na krakowskim Rynku, a co najważniejsze, czy prawo będzie działało wstecz.

Tu dochodzimy do sedna. Nie obwiniam Leszka Millera, broń Marksie (ichniejszy Bóg - dla niezorientowanej młodzieży) - wszak w jego środowisku zdolność zapominania "dawnych czasów" jest przykazem statutowym - ale warto jednak przypomnieć sobie, jak wół cielęciem był, i zapłacić za wszystkie flirty z Samoobronami, rozstania i powroty.

Cała ta sprawa jednak śmierdzi mi jakimś przeinaczeniem słów zasłużonego Betonowego Działacza. Wszak, jako typowy lewicowiec, bojownik o parytety i feminizm, Leszek Miller jest prawdziwym dżentelmenem i na pewno nie chciałby krzywdy Pani Kluzik-Rostkowskiej. A gdyby takowe prawo zadziałało wstecz, biedaczka spłukana byłaby do cna, i pozostałaby jedynie w tym, co ma na sobie, znaczy się w czerwonym żakiecie. Albo też, pozostając w terminologii piłkarskiej - dostałaby kilkuletnią dyskwalifikację.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka