trescharchi trescharchi
389
BLOG

Zabiją Putina po wyborach?

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 2

Pierwsze prawo demokracji wymieszanej w sosie własnym ze wschodnią dyktaturą głosi, że nic tak nie konsoliduje narodu wokół Przywódcy, jak spisek grup zwyrodnialców, gotowych podnieść nań rękę. Wschodnie babinki załamią dłonie, z okrzykiem ulgi "Sława Bohu" i zakasając krasne spódnice popędzą do cerkwi zapalić świeczuszkę. Najlepiej do tej samej petersburskiej świątyni, gdzie Wołodia ryzykując życiem (KGB, pamiętajmy) brał kościelny ślub ze swoją oblubienicą. Jak widać, przedwyborcza moda na chwalenie się takowymi uroczystościami obowiązuje pod każdą strefą czasową.

Na Ukrainie złapano dziś "poszukiwanych w wielu krajach" przestępców, którzy wyznać mieli zaplanowanie zamachu na Putina tuż po prezydenckich wyborach. Naturalnie, jak wykazał już almanach wszystkich zamachowców - "Dzień Szakala" - do asasynacji jednego z najpilniej chronionych władców świata najlepiej nadaje się właśnie znana policjom wielu krajów grupa łajdaków. Brak na razie bliższych informacji jak mieli tego dokonać, kto im robotę naraił, co dostali za "wyznanie" i ilu spośród nich musiało spaść ze schodów na komendzie.

Warto przypomnieć, że tradycja "zamachów" w życiu politycznym jest bardzo silna, żeby wspomnieć tylko pewnego prezydenta Mysłowic, który wedle sądu sam podźgał się nożem, byleby tylko zdobyć ratusz. Również Imperator Palpatine - co dowodzi, że kinomanów na Kremlu nie brakuje - sfingował napaść na siebie, byleby wprowadzić bocznymi drzwiami swoje machlojki. Przykładów zatem nie brakuje, i moskiewscy planiści z pewnością mieli skąd czerpać.

A tak poważnie to koledzy Władimira Władimirowicza z Resortu, który tylko zmienił szyld i pojechał dalej, to muszą kręcić siwymi głowami przy wódeczce z dezaprobatą. Ich kolega, podopieczny, współpracownik, sponsor i opiekun, który niedawno pozwolił im znów poczuć sowiecką dumę z rosnącego Imperium, obecnie traci osławione żelazne nerwy. Można pleść androny o "głasnosti" i obiecywać populistyczne podarki, ale zaprzęganie państwa do takich teatrzyków jest przyznaniem się do słabości.  Jasne, pomogą mu jak zwykle - zbyt wiele interesów ich łączy, zbyt wiele rad nadzorczych nadal jest nieobsadzonych - ale sporo stracił w ich oczach taką wrażliwością pensjonarki. Bo cóż z tego, że kilka tysiączków swołoczy wyszło na ulice? Cóż to jest w skali Rosji? Kto w Rosji, poza garstką zabiedzonych dysydentów wie, co to jest demokracja i jak jej używać? Tak czy siak, l'ordre regne a Moscou.
 

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka