trescharchi trescharchi
1488
BLOG

Rząd, gminy, śmieci, Strasburg, nieudolność.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 0

Czasami jest tak - no dobrze, w przypadku nieudolnych rządów częściej niż czasami - że wszelka zmiana, reklamowana powszechnie jako coś znakomicie usprawniającego jest w efekcie pogłębieniem bałaganu i miast poprawić, nadmiernie komplikuje rzeczy. Można oczywiście postawić na sztukę kompromisu, problem jednak w tym, że owa sztuka zanikła; w oczach "panów" z rządu są oni alfą i omegą, wiedzącą w dodatku najlepiej czego Nam, maluczkim najlepiej potrzeba. Ot, takie swoiste pomieszanie manii wielkości, arogancji i zakrycia niekompetencji krzykliwością. Wcale nie Polska specjalność, chociaż przez swoje dwie kadencje Donald Tusk jakby na złość starał się dobrać ludzi charakteryzujących się właśnie tym pomieszaniem.

Za rok - w lipcu 2013 - każda gmina w Polsce stanie się dumnym właścicielem śmieci, które wytwarzają jej mieszkańcy. Na logikę ma to ręce i nogi, ale żyjemy przecież nad Wisłą; mieszkańcy płacić będą gminom za wywózkę odpadów, ale przepisy obligują samorządy do wyłonienia odpowiednich firm w  - a jakże, prowadzonych na zasadzie wyboru najniższej ceny, nie idącej w parze z jakością - przetargach. Problem w tym, że gminy od dawien dawna dały się porwać modzie na ekologię : za ciężkie pieniądze (której gminie w Polsce się przelewa?) inwestowały w systemy wywozu i utylizacji śmieci. Cała infrastruktura czeka więc na przejęcie góry śmieci, ale ministerstwo środowiska obawia się, że takie przejęcie wartego niebagatelne kwoty rynku zmonopolizuje rynek, a same gminy skuszone możliwością łatwego zarobku (fotoradary są przykładem na pewne niebezpieczne zapędy w tym kierunku) będą swobodnie dyktowały coraz wyższe ceny.

Mamy więc kolejny absurd w Polskiej kopalni absurdów. Gminy wykładają swoje racje : przepisy przetargowe są jakie są, więc nie zawsze i nie wszędzie konkursy wygrywać będą spółki komunalne stworzone do obsługi tych horrendalnie drogich wysypisk, śmieciarek, spalarni śmieci, itp. Gdy wygra tańsza firma zewnętrzna, co począć z infrastrukturą? Wynajmować zwycięskim firmom? Za jaką cenę, skoro wygrani i tak cięli koszty maksymalnie, byleby pozyskać przychylność komisji przetargowej i obecnie oscylują na granicy opłacalności? Samorządowcy stawiają sprawę jasno - jeśli spółki komunalne będą przegrywać, do Strasburga posypią się wnioski o zasądzenie odszkodowań, bowiem zdaniem gmin przetargi są wbrew prawu unijnemu. I rzeczywiście, w krajach gdzie gminy przejęły śmieci w poczet zadań własnych takich rozwiązań się nie stosuje. Ale dlaczego my, Polacy, nie mamy być lepsi i bardziej innowacyjni?

Samorządowcy oczekiwali przeto, że rząd stanie po ich stronie. Tak się nie stało, ich zdaniem uległ "śmieciowemu" lobby i przeforsował zmiany niekorzystne, ba, wręcz jawnie działające na szkodę gmin. Naturalnie wszelkie super - hiper - ekstra wysypiska śmieci były w momencie ich otwierania świetną okazją do nawiedzenia rzeczonej gminy i pochwalenia jej za właściwe rozumienie ekologii (zwłaszcza w roku wyborczym - czy to do Parlamentu, czy do samorządów), a teraz? No, radźcie sobie sami. Ministerstwo środowiska tłumaczy się następująco - wprawdzie istotnie przepisy unijne nie obligują Nas do nakazania przetargów na gospodarkę odpadami, ale trzeba przecież przedsiębiorcom zagwarantować "równe i przejrzyste zasady konkurencji". Jak zwykle w Polsce Donalda Tuska, na papierze wszystko wygląda idealnie, a poziom "papierowych" zapowiedzi ów rząd wywindował do absolutnego mistrzostwa. Że wspomnimy autostrady, koleje, Euro, obniżenie podatków. Wymieniać można w nieskończoność.

Przykład Czech, w swoim czasie borykających się z podobnymi problemami pokazuje, że takie rozwiązania to zaproszenie do zmonopolizowania rynku przez zagraniczne koncerny  - molochy. Na tyle silne, że mogące swobodnie operować kosztami i składać w przetargach najtańsze oferty bez ryzyka utraty płynności finansowej. Prawo przetargowe jest jakie jest, i całkiem solidna Polska firma nie ma praktycznie szans na wypośrodkowanie zysków i strat, by jeszcze coś na takim zleceniu zarobić. Dla przykładu - spółki komunalne na przygranicznych obszarach muszą stawać w szranki z firmami niemieckimi, tym bardziej głodnymi zleceń, że za granicą przetargowego nakazu nie ma, a Polscy biznesmeni nie mają tam czego szukać. Ale być może definicja Ministerstwa Środowiska odnośnie "przejrzystych zasad konkurencji" jest szersza niż myśleliśmy.

Powinniśmy chyba opatentować Polski model zmian w przepisach. Polegający z grubsza na tym, że pompatyczne, pełne górnolotnych słów plany w rzeczywistości stają się którymiś z kolei zalążkami do konfliktu i prania brudów przed międzynarodowymi sądami. Jednak trzeba pochwalić kolejny - po "jednym okienku" ukłon "liberalnego" rządu Donalda Tuska w stronę przedsiębiorców. Troska doprawdy chwyta za serce.

By żyło się lepiej!

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka