Wielokrotnie powtarzano, że Radek Sikorski jest złym ministrem i ze swoimi przymiotami charakteru nie nadaje się na szefa newralgicznego resortu spraw zagranicznych. Obrońcy polityka PO przekonywali wprawdzie, że to i tak ziemia a niebo w porównaniu z Anną Fotygą (o zgrozo, nadal rozpatrywaną w szeregach PiS jako kandydatka na nową-starą szefową dyplomacji), ale przecież w polityce, jak we wszystkim zresztą, rozchodzi się o to by dążyć do perfekcji i kompetencji, nie zaś zadowalać się, że coś jest nieco tylko lepsze od słabszego.
Ostatnio Radek Sikorski nie ma dobrej passy; najpierw słyszeliśmy o promowaniu książki przedstawiającej ogół Polaków jako szmalcowników, teraz MSZ kompromituje się po raz kolejny. Trudno orzec, czy Sikorski skompletował tak tragicznie słabe kadry urzędnicze na własną rękę, czy po prostu jak każdy polityk wysokiego szczebla w rzekomo walczącej z nepotyzmem i kolesiostwem Platformie Obywatelskiej dostał z centrali listę nazwisk do zatrudnienia, aby odsetek zasłużonych działaczy zgadzał się co do jednej osoby. Tak czy siak - taki zestaw współpracowników w połączeniu z egzaltowanym, obdarzonym rozdętym ego szefem musi zwiastować cykliczne kompromitacje. A z samej tylko definicji resort spraw zagranicznych jest obiektem starannego przyglądania się przez Naszych sąsiadów - cóż, zgodnie z zasadą "jak cię widzą, tak cię piszą" trzeba oddzielić fantasmagorie Donalda Tuska o byciu poważanymi w Europie od brutalnej prozy życia.
Polskie MSZ - być może Radek Sikorski zajmował się właśnie nader dojrzałym "ćwierkaniem" w sieci i problemu po prostu nie dostrzegł - przez następne trzy lata będzie wynajmować (od września konkretnie) siedziby dla Polskiej ambasady w Mińsku w budynku należacym do firmy objętej sankcjami Unii Europejskiej za zbyt bliskie kontakty biznesowo - sponsoringowe z reżimem Aleksandra Łukaszenki. Żeby było weselej, to nieprzejednani łowcy dyktatur z ekipy Sikorskiego doprowadzili do nałożenia tych sankcji. Być może Polscy urzędnicy po prostu chcą sprawdzić na miejscu, czy istotnie ów szemrany biznesmen, podnajmujący im lokale jest sponsorem Łukaszenki, hojnie dotującym reżim w zamian za ułatwienia biznesowe. Fakt pozostaje jednak faktem - Nasz "kamienicznik" ma zakaz wjazdu do Unii Europejskiej i zamrożone konta zagraniczne, co w żaden sposób nie przeszkadza Nam dotować jego biznesu czynszami za wynajem pomieszczeń.
Nawet posłowie PO - oczywiście, nieco delikatniej, by rozbuchanego ego Sikorskiego nie urazić - wskazują, że nie jest to specjalnie fortunny pomysł i jako taki może być tłumaczony jedynie "stanem wyższej konieczności". Na to samo wskazuje zresztą MSZ, wielce profesjonalnie tłumacząc : decyzję o tej lokalizacji podjęliśmy, nim biznesmen trafił na czarną listę (czyli służby dyplomatyczne na Białorusi wcześniej nic o nim nie wiedziały? Tak by wynikało z tłumaczenia),a w ogóle to rynek nieruchomości w Mińsku jest bardzo wąski. Interesujące wyjaśnienie, jednak dziennikarze zadali sobie trud zagłębienia się w ofertę wynajmu lokali w Mińsku i bez wysiłku znaleźli kilkanaście odpowiednich lokalizacji pod pomieszczenia ambasady. Wystarczyło tylko chcieć.
Idzie jednak ku lepszemu - poproszone o komentarz w tej sprawie służby informacyjne MSZ zachowały podziwu godną wstrzemięźliwość i nie odpowiedziały od razu, nie pogrążając się jeszcze bardziej w tłumaczeniach. Czyli ktoś jednak w załodze Radka Sikorskiego potrafi najpierw myśleć, a dopiero potem działać. Chyba takich ludzi należy promować, panie ministrze. Nawet jeśli nie mają legitymacji partyjnej.
2352
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (22)