trescharchi trescharchi
2203
BLOG

Senatorowie naprawiają demokrację lokalną.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 2

Ktoś bowiem musiał - wprawdzie wyrok Trybunału Konstytucyjnego jeszcze z 2003 roku obliguje ustawodawcę do skorygowania przepisów ustawy o referendum lokalnym, ale proponowane zmiany utkwiły w Sejmie (jak się okazuje, koalicja PO-PSL nie we wszystkich przypadkach potrafi pracować tak szybko i sprawnie jak przy emeryturach, a wyrokami to można sobie płaszcze podbijać) i dopiero w lipcu bieżącego roku odbyło się pierwsze czytanie. Do uchwalenia zatem droga bardzo daleka, ale do braku pośpiechu (trącającego lenistwem) posłów mogliśmy się przez wiele kadencji przyzwyczaić.

Sprawę wzięli w swoje ręce ludzie zasiadający w Izbie Wyższej. Zarzekają się przy tym, że gruntownie przenalizowali wszystkie problemy, jakie wynikły przy dotychczasowych próbach przeprowadzania referendum w Polsce. Zmiany senatorów zakładają doprecyzowanie (ustawa jest w tym względzie dość niejasna, ale nic to; nie pierwszy i nie ostatni bubel prawny - za cóż bierze ciężką forsę armia sejmowych prawników, tego nie wie nikt) jakim celom właściwie takowe referendum ma służyć. W projekcie jest to wyjaśnione jasno, konkretnie - za co należy się senatorom pochwała - a jednocześnie umożliwia się mieszkańcom szersze możliwości stosowania referendum opiniodawczego, co w jakiś sposób pozwoli na lepsze spoglądanie na (niestety nierzadko brudne) ręce władzy lokalnej.

Do tej pory było bowiem (dzięki dobrodziejstwu zagmatwanej ustawy), że przedmiotem referendum mogły być jeno sprawy spełniające dwa kardynalne warunki : dotyczące danego samorządu i mieszczące się w kompetencjach organów tego samorządu. W innych przypadkach dziękujemy bardzo, ale "głos ludu" musi się uciszyć, bo "wadza" lokalna nie może o tym decydować (bywały takie przypadki, a jakże). Nieco wypaczało to sens idei referendum a i skutecznie podcinało optymizm co bardziej rzutkich przedstawicieli demokracji obywatelskiej. Trybunał Konstytucyjny dostrzegł, że Konstytucja swoje, a ustawa o referendum swoje - mieliśmy zatem swoisty dwugłos, bo matka wszystkich ustaw głosiła, że obywatelom wolno o wiele więcej niż pozwala im na to rzeczona ustawa; takie to mądre przepisy wydumano hen, hen dawno temu w poselskich ławach. Nie zdziwiłbym się, gdyby autorzy tych przepisów zasiadali w Sejmie do dzisiaj i sprawowali pieczę nad kolejnymi bublami prawnymi, których - zwłaszcza podczas dwóch kadencji amatorów z PO - nie brakuje.

Żeby jednak nie było tak różówo, senatorowie musieli popsuć wszystkie dobre pomysły jedną łyżką dziegciu. Wbrew temu, co sami uzasadniali (o logice i zdrowym rozsądku nie wspominając) przy okazji zmian - proponują w dodatku, by wniosek o referendum był ważny wówczas, gdy podpisy pod nim złoży minimum 15 procent zainteresowanych mieszkańców (obecnie limitem jest 10%, a i tak uzbierać taką liczbę strasznie trudno). Mamy więc - co typowe dla mądrych głów w Parlamencie - gładziutkie frazesy o rozwoju demokracji lokalnej, a z drugiej strony zmierzamy do ograniczenia podstawowej możliwości odwoływania nieudolnych władz samorządowych. Jak to mówią - pies nawet w kagańcu może zaszczekać.

Oby ktoś w Sejmie - kiedy wreszcie szanowni panowie posłowie zechcą się tą sprawą zająć - zwrócił uwagę na dobre pomysły senatorów i oddzielił ziarno od plew; wiadomo, że lokalne struktury partyjne są rozrośnięte do tak absurdalnych rozmiarów, że ich lobbing w Parlamencie jest nader silny. Mam nadzieję, że ktoś jednak pójdzie po rozum do głowy (wierzę nawet w rozsądek PO!) i wyrzuci z projektu szkodliwe windowanie procentów w górę.

A propos rozsądku PO, to - z pewną taką naiwnością wołającego na pustyni - nadal czekam na oficjalną informację o ukaraniu czy przeprowadzeniu rozmowy wychowawczej z członkiem PO, byłym prezydentem Bytomia (odwołanym decyzją mieszkańców) Piotrem Kojem który oficjalnie nawoływał do zbojkotowania referendum, czyli de facto nawoływał do ignorowania demokracji. Posiadanie w swoich szeregach ludzi z taką wizją społeczeństwa obywatelskiego chluby partii Donalda Tuska nie przynosi, jakkolwiek rozumiem że przy obecności person typu Kopacz, Arabski czy Klich pewne standardy nieubłaganie pikują w dół.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka