Świat ogarnęła wielka, nieokiełznana radość. Wszyscy się cieszą z okazji śmierci Michaela Jacksona – czarno-białego muzyka pop.
Kto się najbardziej cieszy? Otóż korki od szampana strzeliły w pałacach biznesmenów mających prawa do jego piosenek. Zarobią na nich kolejne miliardy dolarów. Zadowoleni są następcy Bernarda Madoffa, bo ci, którzy nachapią się najwięcej będą chcieli gdzieś ulokować swe pieniądze. Zbliża się kolejna szansa na „wydojenie” amerykańskich bogaczy. W siódmym niebie są „artyści” muzyki pop, bo mają okazję do przypomnienia o sobie w telewizjach. Siedzą sobie w klimatyzowanym studio jeden z drugim żałobnikiem i opowiadają wzruszonym i słabym głosem jak to oni mocno przeżyli śmierć Jacksona i jak im jest z tej okazji przykro. Nie mogą powstrzymać radosnego śmiechu hieny dziennikarskie, ciesząc się z powodu kolejnych tematów na pierwszą stronę swych tworów, nazywanych na wyrost gazetami. W skowronkach jest cały Kościół rzymskokatolicki, bo od tej księża nie będą mieli sobie równych wśród reszty pedofilskiej hołoty.
Tylko prawdziwych przyjaciół i fanów żal...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)