Ewa Wojciak.
Drzyjcie wielcy tego swiata. Albo nie.
Oto pani artystka, z miodem w uszach, przemowila... to znaczy bluznela wdziecznie rynsztokiem ze swoich delikatnych artystycznych usteczek. Polecialo na cala Polske.
Ciekawe jak jej samej posmakuje wlasne lekarstwo?
Nie mam nic do Ewy Wójciak, ale co za ch.. ja splodzil i wychowal?? Musi garbaty, albo zlamany... Zeby tak skrzywdzic dziewcze i nie nauczyc zachowania, kindersztuby, zeby pozwolic jej rozdzierac sie publicznie jak stare przescieradlo... Nie mam tez nic w zasadzie do jej ojca, i juz z gory przepraszam, ale ciekaw jestem czy ją takie slowa zabolalyby. Chyba nie. Bo ona nie ma takiej wrazliwosci. Ona ma wrazliwosc artystyczną, nabzdyczoną, wrazliwosc na pokaz, za pare groszy.
Nie dosyc, ze walnęla babola, to jeszcze idzie w zaparte, nie chce przeprosic, wycofac swojego niepotrzebnego bluzgu, ale prawdziwie jak 'elyta artisticzna' idzie w zaparte. Nie, nie przeprosi, bo jest wazniejsza od papieza, od wrazliwosci innych. Osobiscie moze mi nawtykac co jej sie podoba, bo mnie to wisi i powiewa, co panienka majaca w poprzek mowi albo robi, ale nawet przez wzglad na ludzi z ktorymi i dla ktorych pracuje, moglaby sie opamietac. Albo chociaz probowac opamietac. Ale nie... Uparta jak koza i tyle...
Slusznie zauwazyl tu jeden z kolego bloggerow, ze powinna owa Wójciak dyrektorowac teatrowi Osmego Dna.
Bez 'i'.
I bez kropki nad.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)