Mowi sie, ze jedno zdjecie warte jest tysiaca slow.
Czasami jednak bywa warte wiecej. Czasami zdjecie wymaga dodatkowego omowienia.
W dzisiejszych czasach, dzieki miedzy innymi programom takim jak fotoshop, zdjecia moga byc praktycznie dowolnie manipulowane. Wiedza o tym agencje modelek, wiedza modelki, wiedza tez sedziowie konkursow fotograficznych a nawet opinia publiczna, chociaz w bardziej ograniczonym zakresie.
Niewiele osob jednak wie, ze caly czas trwa ukryte wspolzawodnictwo pomiedzy manipulatorami i falszerzami fotografii oraz tymi, ktorym zalezy na pewnosci, ze konkretne zdjecie jest oryginalne I nieretuszowane.
Taka wiedza jest niezbedna chociazby dla ubezpieczycieli, wydawcow, ale tez dla policji, prokuratury, sadow, tak wiec ogolnie dla wymiaru sprawiedliwosci, oraz oczywiscie dla opinii publicznej, karmionej bezustannie obrazkami propagandowymi. Z oczywistych wiec wzgledow wiedza o takich manipulacjach i falszerstwach i sposobach ich wykrywania ma pierwszorzedne znaczenie dla sledczych badajacych katastrofe smolenska. No, przynajmniej powinna miec, ale jak z tym jest w Polsce naprawde trudno powiedziec...
Na zachodzie Europy ocenia sie przykladowo, ze w przypadku roszczen ubezpieczeniowych dotyczacych zniszczonej wlasnosci, jedna fotografia na 75 jest sfalszowana, podobnie okolo 1% artykulow naukowych z zakresu biologii jest odrzucana, kiedy okazuje sie ze zdjecia mikroskopowe dotyczace procedury sa 'doktorowane' tak, aby omawiane rezultaty prezentowaly sie lepiej.
Niektore z falszerstw czy manipulacji daje sie wykryc stosunkowo prostymi metodami, ale niektore wymagaja zatrudnienia specjalistow, przeszkolonych analitykow, ktorzy badaja zdjecia za pomoca Adobe Photoshop, szukajac anomalii poprzez porownywanie zdjecia w serii roznych ustawien programu. Powoli udaja sie proby automatyzowania takich przeszukiwan, osiagalna jest juz aplikacja FourMatch ktora mozna dodac do programu Photoshop, ktora okresli, czy fotografia wyszla bezposrednio z aparatu fotograficznego, czy byla manipulowana. Aplikacja ta porownuje 'metadane' zwiazane z obrazem z baza danych zawierajaca znaczniki reprezentujace charakterystyczne sposoby w jaki poszczegolne urzadzenia rejestruja i dokonuja kompresji danych obrazu. Program ten kosztuje $890. Poniewaz nie jest jednak w stanie okreslic stopnia manipulacji, dalej potrzebne jest ludzkie oko. Specjalista potrafi rozpoznac niescislosci w ukladaniu sie cieni, odbic, rozpoznac nierzeczywista perspektywe.
Kolejnym narzedziem proponowanym firmom ubezpieczeniowym jest Verifeyed, program wypracowany przez firme o tej samej nazwie, mieszczacej sie w Pradze. Podobnie jak FourMatch, ten program wyszukuje i sprawdze niescislosci w kolorach, formatach kodowania i kompresji, co moze wskazywac na retuszowanie lub manipulowanie obrazu. Koszt programu to $899. Verifeyed dokonuje rowniez analizy duzych serii zdjec na zamowienie, po cenie $0.07 za zdjecie. Klientami sa firmy ubezpieczeniowe, instytucje i agencje prawnicze, laboratoria naukowe, a nawet firma randkowa oraz firma logistyczna, wykrywajaca w ten sposob nieuczciwe roszczenia o towar uszkodzony w transporcie. Programy wykrywajace manipulacje niezbedne sa dla sluzby zdrowia, celem zapobiegania wybujalym roszczeniom o odszkodowania. Jak do tej pory okolo 10% firm ubezpieczeniowych korzysta z takich programow komputerowych.
Dwa lata temu producenci aparatow fotograficznych Canon i Nikon wprowadzili techniczna mozliwosc dla fotografow udowodnienia, ze zdjecie nie bylo manipulowane. W momencie zrobienia zdjecia dodawany jest unikalny kod, ktory zostaje zniszczony przy pierwszej manipulacji zdjecia. Jednak juz moskiewska firma Elcom-soft, zajmujaca sie bezpieczenstwem komputerowym pokazala, ze i ten system mozna oszukac, kopiujac kod z oryginalu i dodajac go juz po manipulacji.
Innym sposobem wykazania manipulacji czy retuszowania zdjecia jest wykorzystanie faktu, ze w cyfrowym aparacie posiadajacym miliony swiatloczulych czujnikow na swojej siatce, wiele z nich posiada bledy. Chociaz jest to skomplikowany i zmudny proces, mozna porownac dwa lub wiecej zdjec i sprawdzic czy dokonano retuszu, chociazby w miejscach gdzie wystepuja bledy. Uniwersytet Campinas niedaleko San Paulo w Brazylii zajmuje sie wlasnie wykrywaniem bledow we wzorcach koloru aparatow fotograficznych i swiadczy uslugi z tego zakresu dla instytucji wymiaru sprawiedliwosci w Brazylii.
Programy te dosyc latwo wylapuja amatorskie manipulacje oraz falszerstwa, ale w przypadku zawodowych, profesjonalnych falszerzy nie jest to wcale latwe i niektore pozostaja niewykryte.
Jednym ze sposobow moze byc odseparowanie fotografujacego od obrazu, uniemozliwiajac w ten sposob manipulacje. Niektore znane banki w USA pozwalaja klientom wplacac czeki 'zdalnie' za pomoca przeslania fotografii czeku. Aplikacja firmy Mitek Systems wysyla natychmiast zdjecie czeku do banku jednoczesnie kasujac go w aparacie, co zapobiega retuszowaniu. Podobny serwis oferowany jest przez francuska firme Codasystem. Zdjecie po zrobieniu otrzymuje sygnature potwierdzajaca czas i miejsce zrobienia i nastepnie jest przesylane do archiwum internetowego on-line, tak wiec nietkniety oryginal pozostaje zawsze w tym archiwum, co pozwala na udowodnienie kazdej manipulacji zdjecia.
Tak wiec technologia fotograficzna pozwala z jedenej strony na manipulacje, z drugiej na wykrywanie takiego retuszowania i falszowania zdjec. Kamera 'moze' wiec klamac, ale mozna to rowniez wylapac. To kolejny przyklad swoistego pojedynku i cyklu w ktorym kazda bron jest bodzcem do stworzenia anty-broni.
W swietle tych zjawisk nalezy z duza ostroznoscia podchodzic do zdjec fotograficznych jako dowodow w sprawach chocby takich jak katastrofa smolenska. Czy nasze sluzby i prokuratura sprawdzaja otrzymane zdjecia pod katem manipulacji i mozliwych falszerstw? Czy posiadaja programy pomagajace takowe wykrywac? W koncu wydatek rzedu $900 nie zniszczy budzetu zadnej z instytucji zajmujacych sie sprawa Smolenska i innymi podobnymi sprawami. A szczerze mowiac nie mam pewnosci czy polska strona sprawdzila wszystkie fotografie dotyczace katastrofy przyjmowane jako dowody w sprawie pod tym katem.
(Na podstawie artykulu 'Picture Imperfect' w czasopismie The Economist z 09.03.2013)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)