Ogladam program zred Sekielskiego z panem Seremetem.
Niestety dochodze do wniosku, ze pan Seremet niestety nie nadaje sie na Prokuratora Generalnego, nie jest w stanie przypilnowac i obronic polskiej racji stanu, porzadku prawnego, nie jest w stanie wyegzekwowac podstawowych spraw w jednej z najwazniejszych spraw jakim jest sledztwo smolenskie.
Prokuratorzy maja pelna wygode dzialania, dyskrecje, ale naduzywaja tego. Caly czas w odpowiedziach na najprostsze pytania uzywaja tych samych slow-przykrywek: prowadzimy czynnosci, trudno powiedziec, na tym etapie nie mozna, o tym nie moge mowic, na to nie ma jednoznacznych dowodow, z punktu widzenia procesowego, dobro sledztwa, nie udzielamy odpowiedzi itd itp. To jest zrozumiale, kiedy chwilowo prokurator potrzebuje czasu, ale sluchac tego samego po trzech latach jest nie do zniesienia, jest po prostu smieszne.
Pan Seremet sprawia wrazenie, jak i wszyscy z NPW i komisji Millera, ze pewne sprawy, watpliwosci do nich nie docieraja. Oni prowadza czynnosci. NIe potrafia zmierzyc kawalka drzewa, nie badali podstawowych rzeczy zaraz po katastrofie, ale prowadza czynnosci.
NIkt z polskich 'sledczych' praktycznie nie dokonal ogledzin miejsca wypadku wczesniej, niz po czasie kiedy miejsce zwiedzali juz 'turysci' i zbieracze zlomu, czarne skrzynki zabezpieczali kawalkiem papierka ze stempelkiem, nie odsluchiwali tasm na miejscu, nie mieli zadnej inicjatywy w czynnosciach, czekali jedynie na ochlapy informacji rzucane im przez Rosjan..
Wszyscy z Seremetem na czele sprawiaja wrazenie, ze najlepiej, gdyby dac im spokoj i juz nie pytac o te katastrofe. Po trzech latach badaja probki na okolicznosc materialow wybuchowych, wczesniej prowadzili czynnosci i nic nie stwierdzili, bo sprzet sie do tego nie nadawal. Teraz znalezli ale nie ma pewnosci. Wrak nie jest istotny, oryginaly czarnych skrzynek takze. Zaginal jeden rejestrator - trudno, nie jest niezbedny. Rzeczy ofiar nakazano zniszczyc ze wzgledu na 'zagrozenie biologiczne'. W MSZ pala na podworku rzeczy jednej z ofiar, ale nikomu wlos z glowy nie spada, przeciez to normalne. Rosjanie nie odpowiadaja na kilkaset prosb o pomoc prawna, ale coz. Prowadzimy czynnosci. Pulkownik Szelag lewituje, opowiad, pan Seremet odczytuje jakies dyrdymalki w sejmie, zatrudniaja pana Laska do... now wlasnie do czego? Na pomoc leci pilot lotni motorowej, specjalista od gwiazd, gdzies hen, hen daleko, pan Artymowicz, ktory wie wszystko.
Zwykle proste pytania pozostaja bez odpowiedzi, nikt nic nie wie, czekamy. Prosimy zaczekac. Kiedy zakonczy sie sledztwo powiemy. Wlasnie kiedy? Nie wiadomo, bo nie wiadomo jak dlugo bedzie trwac sledztwo w Rosji...
To jest farsa. To jest calkowita bezsilnosc i niechec do wyjasnienia katastrofy. Wladzom najwyrazniej jest nie na reke cokoliek wyjasniac. Kazda nowa sprawa, ekshumacja, sprzeczna informacja powoduje, ze znow 'prowadzimy czynnosci'. Rece opadaja, nie chce sie wierzyc w to w jakim panstwie zyjemy. Premier zmeczony katastrofa, jego ministrowie rowniez, prokuratura prowadzi czynnosci...
Panie Seremet...
Daj pan sobie spokoj...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)