14 obserwujących
448 notek
186k odsłon
2228 odsłon

"Apolityczne" motywacje wybitnego fizyka

Wykop Skomentuj123

Pan Profesor Iwo Białynicki-Birula, wybitny polski fizyk specjalizujący się głównie w elektrodynamice kwantowej i teorii pola tak wypowiedział się na poniedziałkowym spotkaniu, wieńczącym konferencję o falach grawitacyjnych:

Z niepokojem obserwuję ingerencję motywowaną politycznie i ideologicznie w naukę. (...) Mamy bowiem próby zastąpienia teorii ewolucji kreacjonizmem, próby zastąpienia nauk medycznych ideologicznie motywowanymi regulacjami, próby zastąpienia praw aerodynamiki argumentami opartymi na parówkach i puszkach Coca-Coli. Wszystko to wskazuje, że wymagana jest zdecydowana reakcja na wtargnięcia ignorantów na teren, który jest domeną nauki. (zob. https://www.youtube.com/watch?v=wbsZRWCl4Os )

Żal, że Pan Profesor, wybitny skądinąd fizyk, w tak żenujący sposób włącza się w jakieś polityczno-światopoglądowe spory. Nie do końca wiem, co ma na myśli mówiąc o próbach zastąpienia nauk medycznych ideologicznie motywowanymi regulacjami, czy zastąpienia teorii ewolucji kreacjonizmem (choć tu domniemuję, że może mu chodzić o teorię Inteligentnego Projektu, któremu trudno odmówić walorów naukowych (pisałem o tym tu:
http://tsole.salon24.pl/360155,szukajac-metki-producenta-refleksje-nad-koncepcja-id,) lecz wszyscy się zapewne domyślają, że gdy mówi o "próbach zastąpienia praw aerodynamiki argumentami opartymi na parówkach i puszkach z Coca-Coli" - ma na myśli wypowiedzi ekspertów Zespołu Parlamentarnego Macierewicza ds. katastrofy smoleńskiej.

I w tym przypadku Pan Profesor kompromituje się najbardziej. Przede wszystkim trzeba sprostować, że owe argumenty nie dotyczą aerodynamiki, lecz mechaniki technicznej, ściślej teorii wytrzymałości. Oraz podkreślić, że są to argumenty o charakterze publicystycznym podawanym jako poglądowy przykład - taki uproszczony model mający uwypuklić istotę zjawiska i w ten sposób ułatwić jego zrozumienie laikowi. Kto jak kto, ale renomowany fizyk winien wiedzieć, że nauki, zwłaszcza ścisłe i inżynieryjne, w swojej metodologii nagminnie posługują się modelem. W dyscyplinach teoretycznych jest to model matematyczny, nierzadko, przez wzgląd na zbyt dużą ilość zmiennych, uproszczony – weźmy choćby wahadło matematyczne. W dyscyplinach inżynieryjnych modelem bywają makiety, symulatory, modele redukcyjne, czasem wręcz zabawki. Ważne jest to, aby model był adekwatny względem cech istotnych z obiektem badanym lub tworzonym, bo wtedy można z dużą dozą prawdopodobieństwa, predykować zachowanie tego ostatniego.
Modele odgrywają także rolę dydaktyczną, poglądową. Badając pewne zjawisko, można odwołać się do bliższego słuchaczowi przykładu z życia codziennego. Opowiadając na poziomie popularnonaukowym o strukturze galaktyki, można zwrócić uwagę na kształt pianki w filiżance kawy po jej wymieszaniu i objaśnić podobieństwo analogicznie działającymi zespołami sił: odśrodkowej i przyciągającej (w wypadku galaktyk są to siły grawitacyjne, w wypadku pianki – molekularne). Mówiąc o precesji planety, można nawiązać do wirującego bączka. Wyjaśniając niezorientowanym istotę badań sejsmicznych, można odwołać się do znanego chyba każdemu badania USG. I nie ma w tym nic zabawnego, nic zdrożnego.
Podobnie nie ma nic zabawnego, nic zdrożnego w podaniu mniej obytym z teoriami dotyczącymi układu sił w strukturach cylindrycznych przykładu pękającej parówki. Pod wpływem wzrostu ciśnienia cylinder pęka nie po okręgu tylko po linii wzdłużnej. Parówka we wrzątku jest więc znakomitym analogiem działania sił przy wzroście ciśnienia we wnętrzu cylindrycznej struktury, także takiej jak kadłub samolotu w przypadku np. wewnętrznej eksplozji. Podobnie rzecz wygląda z odwołaniem się do przykładu zgniatanej puszki po piwie.

Pan Profesor wie o tym doskonale. Sądzę, że wie także że  w materiałach konferencji smoleńskich, nie ma nic o puszkach i parówkach, są za to wzory i wykresy. Zastanawiam się, jakie motywacje nim kierowały gdy decydował się na to zagranie "pod publiczkę".

Zdaję sobie sprawę, że wokół tematu trwa rozdęty do granic możliwości spór o charakterze niemającym nic wspólnego z nauką. Stąd obserwowaliśmy w mediach (głównie tych głoszących "całą prawdę całą dobę") skwapliwe nagłaśnianie wyrwanych z kontekstu wypowiedzi ekspertów o papierowych samolocikach, zupełnie jakby to one były tematem ich eksperckich opracowań. Zdaję sobie sprawę, że w polityce liczy się skuteczność, a nie merytoryczna jakość, czy etyczne imperatywy. Ale naukowcy nie powinni zniżać się do tego poziomu.

 

Wykop Skomentuj123
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale