Nie jestem historykiem. O powstaniu czytałem nie za wiele. Ale wystarczajaco duzo aby poczuć bohaterstwo, heroizm, ofiarę i morze tragedii.
I nie mogę mysleć inaczej o Powstaniu jak o micie, nie moge myśleć inaczej niż w atmosferze hołdu poległym i zmarłym, a także w atmosferze niebywałego szacunku dla żyjacych.
I w tym kontekscie mierzi mnie ostatni wysyp dyskusji: a to o sensie Powstania, a to o udziale polityków przy obchodach, a to zawłaszczaniu Powstania przez Kaczyńskich, o to o tym, że organizatorzy Muzeum weszli do PiSu.
Koszmar, koszmar po trzykroć koszmar.
Wszystkie kwestie są żenujące - chyba najbardziej wywołana przez "Wyborczą" kwestia udziału polityków w obchodach. Ewidentny płytki atak w L.Kaczyńskiego. Małe i płytkie. Akurat udziału L.Kaczyńskiego w popularyzacji wiedzy o Powstaniu nie sposób zaprzeczyć. I nawet jeśli sie to jego przeciwnikom nie podoba powinni zacisnać żeby i wytrzymać tę jedną Rocznicę.
Ale faktem jest, że wciąż żywa jest dyskusja o sensie Powstania. I nie zamierzam jej tutaj rozstrzygać. Martwi mnie a nawet mierzi, że jest ona w tym roku wznowiona ewidentnie w kontekście "zawłaszczania rocznic Powstania". Coś naprawdę obrzydliwego.
Mam wrażenie, że niedługo dojdziemy do wniosku, że tylko przez to, że Kaczyńskim udało się zbudować Muzeum to Powstanie Warszawskie nie miało sensu!
Jest to obraźliwe, zwłaszcza wobec Powstańców.
Ich ofiara, ich heroiczny czyn, nie ma nic wspólnego z oceną braci Kaczyńskich.
I nie chce, po stokroć nie chcę, aby dyskusja o sensie Powstania przyćmiła atmosferę HOŁDU dla NICH.
Nikt nie pyta dzisiaj o sens Powstania Kościuszkowskiego, Listopadowego czy Styczniowego.
Nikt nie pyta dzisiaj o sens Termopil.
Dlatego jesli chcecie pytać o sens Powstania Warszawskiego róbcie to bardziej w kontekscie Termopil, Kościuszki czy też Młodych Podchorążych, a nie w kontekscie kłótni o przemówienie Kaczyńskiego!


Komentarze
Pokaż komentarze (23)