Dosyć niespodziewanie jesteśmy świadkami wielkiego wyścigu w ramach PO o pozycję kandydata na prezydenta.
Osobiście gdy w czwartkowy poranek 28 stycznia obwieszczono, że wreszcie Tusku się na coś zdecydował obstawiałem, że Tusku nie ma żadnego planu i że w związku z tym albo nic nie powie albo powie, że zdecydował się kandydować. Powiedzenie, że nie kandyduje musiałoby w moim rozumieniu oznaczać, że ma się jakiś plan – w tym przede wszystkim nazwisko (żelaznego) kandydata. Ponieważ takiego Żelaznego kandydata nie widziałem to w to nie wierzyłem.
Tusku obwieścił, że nie kandyduje.
Oczywiście zaskoczył mnie … I nawet zacząłem myśleć jakiż to szczwany plan ma w zanadrzu… Spekulacje dziennikarskie spotęgowały napięcie: Cimoszewicz, Komorowski, Sikorski. Nadspodziewanie aktywny Olechowski. I wreszcie…
Nie, nie kandydat – ale zapowiedź: „podamy w przyszłym tygodniu”.
I co? I … pstro!
Czyli MAPA DROGOWA…. Czyli kandydat w maju lub pod koniec kwietnia… Czyli jaką metoda głosowania wybierzemy metodę głosowania…
Porobiło się…
A do tego dwa (najbardziej wyrośnięte) Avatary nie mogą się doczekać…
Wczoraj widziałem przez chwilę Sikorskiego u Red.Olejnik – jak to było?...:
"...Nie wiem czy Pani ma, męża, ale jeśli tak to czy wyobraża sobie Pani, że on nie może zostać ministrem, bo Pani jest redaktorem?..."
Absolutny szczyt taktu i savoir vivru a’la min.Sikorski –„jeśli Pani ma męża, a jeśli Pani go ma…”.
Mount Everest protokołu dyplomatycznego”.
Komorowski radzi sobie troszkę lepiej, chociaż wypuszczanie Palikota na Ann Appelbaum to też rzecz za która nie zapłacisz karta Master Card - taka naprawdę miła koleżeńska przysługa…No, ale o wszystkich aspektach trzeba pomyśleć, żeby później nie było…
No, ale nazwisko kandydata dopiero w maju lub pod koniec kwietnia… Do tego czasu będzie chyba będzie dosyć miło…
Sukces filmu Jamesa Camerona „Avatar” polegał na tym, ze miał znakomity scenariusz, doskonałe efekty techniczne, solidni aktorzy i bardzo staranne wykonanie.
W scenariuszu Tuska trudno doszukać się jakiegokolwiek z tych elementów.
Dlatego jesteśmy świadkami raczej improwizacji niż szczwanego planu…
I cóż, chyba można sparafrazować "klasyka":
„Jaki Tusku, taki jego Avatar…”


Komentarze
Pokaż komentarze (1)