Mieczysław Kwieciński
cokolwiek byś uczynił, albo i nie uczynił - będzie to miało znaczenie, albo i nie będzie miało - dla twojej przyszłości.
4 obserwujących
157 notek
40k odsłon
  295   2

W kontrapunkcie do "Zanim rzucicie kamieniem w Rosję.." (zeszytu/u/-w-kratkę)

Putin jest, czy nie jest LOSU chichotem?

Bardzo rozumna ocena a zarazem - jeśli mogę - przejrzysty i b. dobrym językiem napisany tekst:   https://www.salon24.pl/u/zeszyt-w-kratke/1213925,zanim-rzucicie-kamieniem-w-rosje

Gratulacje z racji celności spostrzeżeń oraz ... odwagi   Nie mogę się oprzeć pokusie by nie dodać coś od siebie.

Otóż, gdy chodzi o podniesioną przez Autorkę jednostronność przekazów o wojnie, w ich strumieniu którym karmi się "głupków" (termin mój) z Europy Wschodniej - powołam się na artykuł z Washington Post (opublikowany bodaj 3 dni temu: https://www.msn.com/en-us/news/world/ukraine-e2-80-99s-combat-losses-strike-a-painful-chord-with-us-military-veterans/ar-AAV71LG?ocid=uxbndlbing ). Jest tam wzmianka, że Prezydent Ukrainy podał (w ubiegłą sobotę), iż straty armii ukraińskiej w zabitych wynoszą 1300 żołnierzy. W.Post przyznaje, że nie był w stanie zweryfikować tych danych, niemniej niezależni analitycy uważają, że są one "potencjalnie wyższe". Wg wywiadu amerykańskiego z kolei straty armii rosyjskiej wyniosły 2000 - 4000 zabitych, ale zastrzeżono się, że są to jednak dane niepewne. Wreszcie Pentagon, ciut dalej w artykule, szacuje, że wliczając rannych, zaginionych i wziętych do niewoli straty każdej ze stron wyniosły około 10% stanu walczących wojsk. Stan ten określają jako trochę powyżej 150 tys. Rosjan (chodzi o liczność wojska, które przekroczyło ukraińską granicę) oraz 200 tys. Ukraińców. Łatwo zauważyć, to już dodaję od siebie, że oznacza to odpowiednio - 15 tys. rosyjskich i 20 tys. ukraińskich żołnierzy, których ubyło z pola walki.

Jeżeli dane amerykańskiego wywiadu czy Pentagonu są obarczone nawet znaczącym błędem, to i tak mają jakiś sens, w przeciwieństwie do tego co bezkrytycznie powielają po Ukraińcach nasze media-Erewań.

W omawianej nocie istotne uwagi dotyczą p. Żełenskiego. W przeciwienstwie do Autorki nie uważam, aby go można, czy też warto było obciążać za przygotowania do wojny a obecnie o jej propagandowe oblicze. Politycznymi zachowaniami Ukrainy na arenie międzynarodowej kierowali, kierują i będą kierować inni ludzie aniżeli oficjalni administratorzy tego kraju, podstawiani w kolejnych wyborach ( trzeba tu z dumą zauważyć, że ma to miejsce w dużo większym stopniu niż u nas...). Prezydent Żełenski po prostu posiada zawodowo ugruntowaną zdolność sprawnego odtwarzania bieżąco pisanej roli i już. Gdzieś tam, w jakimś zachodnim medium głównego ścieku określono go nawet mianem "lidera wolnego świata"...

Celnie też dostrzegła Autorka strategię koronawirusa w ugniataniu międzynarodowej opinii publicznej. Wirusem jest oczywiście Prezydent Rosji. Intryguje mnie zmasowana, nie przebierająca w słowach nagonka na tego człowieka. Tak jakby chciano spersonifikować tą wojnę, obciążając go całym jej wielkim, tragicznym złem. U nas, poza "mediami-Erewań", specjalizuje się w tym m.in. Premier. Typowe oświadczenia: "Rosjanie mordują kobiety i dzieci, Putin morduje ludzi". Myślę, że św. pamięci Kornel Morawiecki, znany z dystansu i poniekąd neutralności emocjonalnej wobec Rosji - jest gdzieś TAM bardzo zafrasowany.

Pomijając charakterystyczny dla nas język rozeźlonego kundla, dostrzegam naszą europolityczną bezradność wobec zaistniałych wyzwań (wyjąwszy problem uchodźców, gdzie zresztą urzędnicy uzyskali i wykorzystali podpowiedź):

- Chińczycy, którzy jako jedyni mają realne szanse na przesterowanie kursu wojennego Rosji - "olewają" przymilne apele Amerykanów,

- Prezydent Macron apeluje do francuskich przedsiębiorstw aby nie wycofywały się z Rosji - my rychtujemy "derusyfikację" naszej gospodarki (i, a jakże - europejskiej też!),

- Amerykanie, poza nieudaną prowokacją A. Blinkena w ciężar naszej suwerenności (co do decyzji o samodzielnym przekazaniu Ukrainie samolotów), powtarzają, gdzie się da, że nie będzie aktywnego udziału ich wojsk w wojnie - my zaś podejmujemy poważny wysiłek dla wysmażenia uplasowanej na Ukrainie misji pokojowej i humanitarnej NATO (!) , zdolnej do samoobrony... Prezesowi, jako czekowi przyzwoitemu i już w swoich latach (oceniam, że starzeje się ładnie, nie na zagryziaka) przystoi nawet pewna poetyka prawniczo-wojenna odnośnie do prawa Ukrainy, jako suwerennego państwa do zaproszenie "odnośnych" do ustanowienie ich misji jw., natomiast jego młodszym kolegom - przystoi już nie za bardzo.

---

Jan Paweł II prosił onegdaj o modlitwy w intencji Rosji. Pomyślałem sobie wówczas: "no, no, a w czym to rzecz?". Obserwując co wyprawia się z Polską i Rosją po pewnym czasie zrozumiałem. Dziś wiem, że trafnie. Świat podzielony jedynie pomiędzy Chińczyków i rzeczywistych suzeren(ów) USA - byłby nie do życia. Wyprosiliśmy więc Putina? Myśląc w tych kategoriach, odpowiedź LOSU nie byłaby chichotem.

Przy okazji, zastanawiam się, czy Putin ma, czy nie ma bicza na swoich obecnych, zajadłych wrogów, machnięcie którym to biczem, zdemolowałoby relacje Polski z jej obecnymi protektorami i "sojusznikami" (to drugie musi być w cudzysłowie). 

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale