4 obserwujących
35 notek
17k odsłon
365 odsłon

W labiryncie życia czyli o poezji inaczej

Wykop Skomentuj7

 pierwotnie opublikowano:  www.twojewiadomosci.com.pl

 

Do napisania tego artykułu zainspirował mnie esej Leszka Żulińskiego pt "Polskość polskiej poezji". I natchnął mnie też, a może zwłaszcza "duch sztuki", obecny w rozprawce naukowej Mieczysława Cenina i ewidentnie w eseju Leszka Żulińskiego (..."stoi chyba na szczycie Wielkiego Zła, jakie nijak nie może iść z duchem sztuki"). Myślę, że profesor Mieczysław Cenin z tego bardzo się ucieszy, bo świadczy to o tym, że „duch sztuki” przenika się wzajemnie niczym płyn magiczny w naczyniach połączonych, ale też wypiera zło. Co więcej, publikacja tego eseju zbiegła się w czasie z burzliwą dyskusją pod artykułem Witolda W. Mazura pt. " Poezja i rezonans magnetyczny" na temat poezji w ogóle jak również tej tworzonej przez poetyzujących autorów Twoich Wiadomości, dla uświadomienia im jaka nie powinna być współczesna poezja.

W eseju Żulińskiego odnajduję niejako odpowiedź na poruszane w dyskusji sprawy. Autor silnie akcentuje przełomową zmianę w poezji „ starych i nowych czasów” jak w soczewkach filtrujących światło, zarazem daje odpór tym wszystkim, którzy widzą wartość jedynie w tekstach tworzonych „w szale niezłomności i wiary”. Do wniosków tych dochodzi snując rozważania natury etycznej, estetycznej, filozoficznej, politycznej, literackiej, kulturalnej i też egzystencjalnej nad modelem poezji ostatnimi czasy, biorąc za punkt wyjścia tekst Eugeniusza Kurzawy opublikowany w piśmie "Komunikaty", w którym to tekście Kurzawa wyraził żal, że w poezji polskiej coraz wyraziściej dają o sobie znać "motywy prywatne", które przysłaniają jej wymiar społeczno-patriotyczny.

Żuliński dopatruje się w tym nowym trendzie zwycięstwa „prywatności poezji”. Dla mnie brzmi to trochę jak zwycięstwo reformy prywatyzacyjnej w skali mikro... Tak czy siak, autor rad jest z tej zmiany, woli to niż zwycięstwo Nowej Fali ( lata 70.) - to formacja "uprawiająca" w literaturze "klasycznie postromantyczny model patriotyzmu". Ten nurt egzystencjalizmu, który tak mocno zaznaczył się w utworach po roku 1980 jest dla Żulińskiego jakby spełnieniem „Norwidowskiego marzenia, by człowiek stał się w Polaku olbrzymem, a obywatel – karłem”

W swej opinii na temat poezji ostatniej dekady Żuliński idzie dalej, jego zdaniem „prywatność w literaturze to żaden banał” ...

Ta szansa być może teraz zaczyna się wyłaniać. Po wielu wiekach wojen, niewoli, walki o Ojczyznę, obywatelskich programów pozytywistycznych itd. Polskość stała się stygmatem, ofiarą krwi, barykadą układaną z trupów kolejnych powstańców.

Dosyć! Basta! Póki nie dostaniemy szansy pisania wierszy o sobie, póty będziemy jak ta idiotka Penelopa dziergali szal niezłomności i ofiary.

Prywatność w literaturze to nie jest żaden banał. To jest odejście od historiozofii, której ci u nas dostatek, ku egzystencjalizmowi, którego ci u nas ułamek. Czas, który usankcjonuje taką aksjologię będzie dzwonkiem, że nadchodzi nowa, lepsza epoka. A więc pozostawmy karabelę na strychu i w planie prywatnym szukajmy wartości, spełnienia, ideału. Nowa Fala proponowała powrót do „etosu polskiego”, Nowa Prywatność – do etosu uniwersalnego indywiduum.

Ja już nie chcę być żadnym „obywatelem”; wolę być po prostu kolegą Waśkiewicza i Gąsiorowskiego, Wawrzkiewicza i Boczkowskiego."

Mówiąc wprost, poezja ostatnich czasów – rzec by można - „sprywatyzowała się” i przeszła od spraw wzniosłych do ego poety, adekwatnej do polityki obecnych czasów. Chcemy, czy nie chcemy, poezja jest odbiciem czasów w jakich żyjemy... tak było, jest i tak będzie....

Najbardziej znamiennym i charakterystycznym utworem, który sygnalizuje w sposób bardzo obrazowy przejście od historiozofii do egzystencjalizmu, a raczej poezji egzystencji jest wiersz Stefana Rodysa pt.Gąski z Westerplatte:

siedział pastuszek na wielkim kamieniu/ dokoła pasły się gąski/ gryząc łapczywie zieloną trawę/ grał pastuszek gąskom na fujarce/ i morze szumiało – niedaleko, za górką/ i słonko świeciło i wietrzyk lekko zawodził/ przyszła jesień, złota i ciepła/ grał pastuszek i gąski się pasły/ i czwórkami szły do nieba....

Sam Żuliński wypowiada się na temat utworu Rodysa, w ten oto sposób:

to pastisz, ale na tyle obrazoburczy, że i Gałczyński, i wszyscy weterani II wojny światowej przewracają się w grobach. Jest to jednak wiersz ważny jako signum temporis, jako manifest postawy kolejnego pokolenia.

To właśnie takie utwory, choć dalekie od arcydzieł, sygnalizują przełomową zmianę w literaturze polskiej i stawiają grubą kreskę między starymi i nowymi czasy."

Dla mnie, nie może być nic bardziej zaskakującego i budującego zarazem, niż przeczytać, że oto znawca literatury w swoim eseju na temat poezji sięga po utwór kiepski jako dzieło sztuki, ale utwór ważny i wartościowy z punktu widzenia literatury. Ważny ponieważ wychwytuje przełomową zmianę w literaturze „starych i nowych czasów” , rysując grubą krechę pomiędzy nimi. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że forum poetyckie (jakie by nie było) ma sens, choćby i taki, że a nuż prawdziwy koneser literatury znajdzie tam „szkarłatną różę” albo co najmniej utwór charakterystyczny jako znak czasów. Pamiętajmy też, że kuźnia  jest matką talentów. To w niej w okresie Sejmu Czteroletniego Hugo Kołłątaj "kuł pamflety krytykujące przywileje stanowe i stosunki feudalne oraz upowszechniał hasła Wielkiej rewolucji Francuskiej" . Wzory zatem mamy nie najgorsze dla naszej mini kuźni poetyckiej .

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale