AGNIESZKA DOMAŃSKA: Mają wyroki, ale dysponują zdrowymi organami, które zostaną im za chwilę wycięte. Wykrojone co potrzeba, wedle zamówienia kontrahenta. I ci ludzie w celach, więzieniach żyją z taką świadomością. Koszmar… Od razu na myśl przychodzą nazistowskie eksperymenty na ludziach. Ale to miało się już nigdy w historii nie powtórzyć... w świetle systemu, „prawa”, oficjalnego przyzwolenia.
MICHAŁ ORZECHOWSKI: Tak, to jest masakra! To jest, to jest po prostu koszmarne, bo to są takie po prostu… no zwyczajnie brak słów po prostu. Pokazani są ludzie, którzy żyją z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok, którzy budzą się i zasypiają codziennie z myślą, że może dzisiaj czy za miesiąc, czy za rok znajdzie się ktoś z tą samą grupą krwi co oni i właśnie dlatego akurat oni będą musieli jutro umrzeć, bo ktoś tam zapłacił i czeka sobie na nerkę czy wątrobę od nich. I tak właśnie ten całkowicie koszmarny system działa, po to skazuje się masowo osoby z opozycji politycznej czy po prostu niezależne od reżimu w Pekinie na karę śmierci, ale wyroki nie są wykonywane, tylko takie osoby są tak – nie da się użyć innego terminu – hodowane w dobrych warunkach aż do momentu, kiedy przychodzi zamówienie na jakiś organ i wtedy te osoby są zabijane, żeby zarobić naprawdę niezłe pieniądze. Często bywa tak, że taka osoba jest jeszcze żywa i świadoma, tylko znieczulona albo dogorywającą i na żywo z niej wycina się zamówiony organ, bo dzięki temu pobrana wątroba, nerka czy np. rogówka jest w lepszym stanie, niż gdyby była wyjęta od osoby już martwej. I tylko sam ten koszmarny interes na przymusowo usuwanych organach ludzkich przynosi Chińskiej Republice Ludowej rocznie szacunkowo ok. miliarda dolarów dochodu. Bo to są ceny od 50 tys. dolarów za nerkę do 100 tys. dolarów za wątrobę.
To przerażające dla każdego, kto o tym słucha, wie, pomyśli. Chciałoby się po prostu w to wszystko nie uwierzyć, tak jak przez długi czas opinia publiczna krajów zachodnich w czasie II wojny światowej nie przyjmowała do wiadomości istnienia obozów koncentracyjnych, komór gazowych i masowych eksterminacji. Ale wtedy sytuacja była mimo wszystko bardziej klarowna. Była wojna, był front, na którym walczyli przeciwko sobie wrogowie, konkretne państwa tworzące dane koalicje. Natomiast w przypadku Chin postawienie oskarżenia wydaje się o wiele bardziej skomplikowane. Widać tu bowiem uwikłanie interesów finansowych. Widać, że wolny zachodni świat też za bardzo nie wie, jak reagować na łamanie praw człowieka, stosowanie przemocy, prześladowania przeciwników władzy w tym kraju. Chiny to przecież ważny sojusznik, silny partner ekonomiczny, nowoczesna, prężna gospodarka, wykształceni i kształcący się na zachodnich uniwersytetach obywatele. Przecież przysłowiowe pół świata konsumuje dobra, które produkowane są w Chinach. Towary chińskie są doceniane przez importerów, konsumentów, tysiące firm chce współpracować z chińskimi kontrahentami. Wiele osób podróżuje do Chin i zachwyca się ich kulturą, techniką, postępem ekonomicznym. Jak opowiadać się przeciwko krajowi, z którym tak wiele łączy (pozytywnych) relacji?
Jeżeli się tak patrzy, że ‘to wszystko jest takie trudne i skomplikowane’, to wtedy wszystko rzeczywiście będzie ‘takie trudne i skomplikowane’. Ale jeżeli się na to wszystko popatrzy prosto, to nagle się okazuje, że są to rzeczy bardzo proste – np. okazuje się, że to Polska jest bardzo mało zależna od Chin, ale już Chiny są bardzo zależne od Polski. Bo jak się przyjrzeć danym ekonomicznym, to widać, że polski deficyt handlowy rocznie to jest już dzisiaj jakieś ok. 9 miliardów dolarów i ciągle rośnie, a to jest jakieś 44 procent całego polskiego deficytu handlowego w handlu z zagranicą – czyli wychodzi, że prawie połowa naszego deficytu handlowego i wypływu pieniądza z Polski to jest handel z ChRL. Chiny Ludowe praktycznie sprzedają i importują do nas prawie wszystko, a Polska nie eksportuje do ChRL praktycznie nic. Czyli my jako Polska nie robimy żadnych interesów na handlu z Chinami, tylko oni mają zysk w handlu z nami i okazuje się, że to oni są od nas zależni. Bo tak naprawdę to Chińska Republika Ludowa jest gospodarczo przede wszystkim zależna od świata, bo na sprzedawaniu światu swoich produktów zasadza się chiński wzrost gospodarczy, a nie np. na silnym i bogatym rynku wewnętrznym, jak np. w USA czy w Unii Europejskiej.
I nie jest prawdą, że bez ich produktów świat by się zawalił, bo Chiny nie produkują ‘wszystkiego’. Oczywiście, że ChRL produkuje pewną, znaczną część produkcji światowej. No ale my jako Unia Europejska też mamy swoją produkcję i sama Polska wbrew pozorom też ma swoją produkcję, więc chińska gospodarka to jest tylko pewna część gospodarki światowej. I kiedy sobie uświadomimy, że produkt krajowy brutto ChRL to jest tylko jakieś 25 procent PKB USA czy 20 procent PKB Unii Europejskiej, to wychodzi na to, że ten rzekomy Wielki Chiński Smok w rzeczywistości jest tylko takim podkarmianym przez cały świat nadmuchanym smoczkiem, do tego dużo bardziej uzależnionym od nas niż my od niego. Mało się np. mówi, że 90% światowej produkcji procesorów – to jest taki mózg, najważniejsze centrum zarządzania w komputerze, czyli jego główna i kluczowa część – jest produkowane na Tajwanie – Republice Chińskiej, czyli w wolnych i demokratycznych Chinach, a nie w Chińskiej Republice Ludowej, gdzie robi się tylko mniej skomplikowane części i komponenty do produkcji komputerów. Więc to nie jest prawda, że ‘wszystko jest produkowane w Chinach’, i nie jest też prawdą, że ‘wszyscy jesteśmy od nich zależni’.
48
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)