A co sama Polska sama może zrobić u siebie? Polskie Ministerstwo Gospodarki może np. wprowadzić listę państw, wobec których są uzasadnione podejrzenia, że tam są łamane prawa człowieka, że jest tam praca niewolnicza, praca przymusowa. I w tym momencie Polska może sporządzić taką listę państw i dzięki temu może nałożyć np. embargo na takie państwa, może zakazać handlu, nałożyć karne taryfy itp. Jest to instrument państwowy, dość nieskomplikowany do wprowadzenia, którego można użyć. Jest ciekawy przykład samych Stanów Zjednoczonych, które do 1994 roku rokrocznie prowadziły negocjacje z Chińską Republiką Ludową o niskich podatkach, taryfach celnych i ogólnie dobrym wzajemnym traktowaniu handlu między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, podczas których była negocjowana co roku tzw. klauzula największego uprzywilejowania, która oznacza, że Chiny są traktowane w handlu tak jak inne wolne kraje. I co roku było to od nowa negocjowane, a podczas tych negocjacji USA przedstawiały właśnie różne raporty międzynarodowych organizacji zajmujących się prawami człowieka, z których i my korzystamy, i w toku ciężkich rokowań i negocjacji Chińska Republika Ludowa musiała się gęsto tłumaczyć i ogólnie się pilnować. Ta klauzula była odnawiana dopiero po wzajemnych ustępstwach pod wpływem nacisków amerykańskich polityków i negocjatorów, tak więc ChRL czuła za każdym razem bat nad sobą. A jak doszedł do władzy prezydent Bill Clinton, znany postępowy liberalny demokrata, to w czasie pierwszej takiej corocznej debaty, w której brał udział, nieoczekiwanie powiedział, że nie ma potrzeby mieszania i łączenia kwestii praw człowieka z handlem, że to są dwie różne sprawy, tzn. żeby oddzielić prawa człowieka od handlu i od biznesu, od gospodarki. I zostały wtedy te dwie sprawy rozdzielone. I co ciekawe dokładnie w tym samym roku zaczęło się to, co można nazwać ostateczną rzezią Tybetu, bo wcześniej była jednak w okupowanym Tybecie jeszcze jakaś tam niewielka autonomia, minimalne szkolnictwo w języku tybetańskim. I dokładnie w tym samym roku, kiedy Bill Clinton rozdzielił prawa człowieka od handlu, zaczęła się sinizacja Tybetu, masowy najazd imigrantów z Chin, Hanów, wprowadzenie szkolnictwa w języku chińskim. Tak więc można powiedzieć, że od tego roku, dokładnie od tej daty rozpoczęły się takie już „dorzynki” Tybetu, tzn. dorzynanie, dobijanie, co jednak wskazuje, że naciski gospodarcze, polityczne mają sens i jak są mądrze i rozsądnie przeprowadzone, to mają swój wymierny i konkretny skutek.
A wszelkie pomówienia, że postawa Clintona wynikała m.in. z tego, że jego kampanię prezydencką podobno sponsorowała także Chińska Republika Ludowa, należy uznać za faszystowskie i podłe oszczerstwa ludzi podłych, złych i zakompleksionych, którzy też chcieliby być prezydentami, ale są nieudacznikami i nawet nie potrafią tak fajnie grać na saksofonie jak nasz kochany postępowy humanista Bill.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)