telwizja czy "w tyle wizji"
Bloger szpak80 ubolewa, że: . Jeżeli się dokładnie wczytać w jego wypociny to widać, że jemu ta telwizja kablowa (jak w tytule jego notatki) to się myli ze zbyt często przez niego oglądanym programem …. „w tyle wizji”. Mamy przykład, że TVPIS ludzi ogłu
2 obserwujących
51 notek
20k odsłon
977 odsłon

Na obcasie włoskiego buta.

Wykop Skomentuj17

Po dobrej włoskiej zdrowej sytej kolacji i noclegu w Foggia uciekamy dalej na południe Włoch. Postanowiliśmy wpaść po drodze na krótko do Bari, stolicy prowincji Bari i całego regionu Apulia by złożyć pokłon, według mnie, największej i najbardziej światłej i wyrazistej królowej wśród wszystkich królewien Rzeczpospolitej Bonie Sforza (1494-1557), żonie Zygmunta Starego. Była to władczyni ambitna, aktywna politycznie i niezwykle gospodarna. Wywierała istotny wpływ na całokształt polityki krajowej i zagranicznej Rzeczpospolitej Jagiellońskiej.


Propaństwowe (pro-królewskie?) działania i zarządzanie krajem przez Bonę wprawdzie często prowadzone w myśl jezuickiej zasady „cel uświęca środki” ale dyktowane dobrem Rzeczypospolitej i chęcią wzmocnienia władzy monarszej oraz potęgi dynastii Jagiellonów nie mogło się podobać rozpasanej polskiej magnaterii i wiecznie niedouczonej ale zawsze zapitej i nietrzeźwiącej polskiej szlachcie. Dzisiaj wielu liczących się historyków epoki jagiellońskiej uważa, że Bona Sforza, królowa rodem z Włoch, była w większym stopniu polską patriotką, niż rodzimi magnaci, sprzedający się kilku dworom ościennym naraz i pogrążający Rzeczpospolitą swoimi niegodziwymi postępkami, dyktowanymi żądzą zysku i własnego wygodnictwa, w odmęt nieuchronnego politycznego upadku.


Wielkim dążeniem Bony było uporządkowanie i powiększenie zaniedbanej domeny dynastycznej przez zgromadzenie jak największego majątku królewskiego, co dawałoby Jagiellonom pełną  niezależność finansową (a tym samym i silną władzę) od rozzuchwalonej magnaterii a i również od w równym stopniu rozpasanego i niepohamowanego w swej chciwości ówczesnego polskiego kleru. Oczywistym jest, że te działania królowej nie mogły się im podobać. Dlatego te grupy społeczne były inicjatorami wielu intryg i spisków wobec korony mające osłabić i zniszczyć „obcą królową” niepasującą charakterem i osobowością do gnuśności i zaściankowości Rzeczpospolitej magnackiej i szlacheckiej. Tutaj należy również szukać źródeł otwartych konfliktów między królową i jej jedynym synem Zygmuntem Augustem co w konsekwencji doprowadziło do wyjazdu Bony Sforzy z Polski. Ostatni rok na tym ziemskim padole spędziła w Bari, gdzie została otruta przez agentów dworu Habsburgów.

 
Wprawdzie nie można odmówić zasług dla okresu końca Rzeczpospolitej Piastowskiej drugiej co do wielkości polskiej królowej Jadwidze Andegaweńskiej, szanując ją, przede wszystkim, za mecenas dla nauki (m.in. utworzenie Uniwersytetu Jagiellońskiego) a szczególnie za ujarzmienie i ucywilizowanie litewskiego dzikiego zwierza – Władysława Jagiełłę. Jednakże Bona Sforza pozostanie tą wielką za wniesienie do zatęchłych i skołtuniałych magnackich i szlacheckich dworów i pałaców świeży i ożywczy powiew idei włoskiego renesansu w nauce, sztuce a szczególnie za ubogacenie tłustej ubogiej polskiej szlacheckiej i dworskiej kuchni w rozliczne warzywa i owoce ze słonecznych Włoch. Każdy miłośni kuchni włoskiej na pewno zgodzi się z tą opinią. 

Po niecałej godzinie dojechaliśmy do Bari i trafiliśmy bardzo pechowo. Niezależnie od trudności z parkowaniem i upałem (+32 st. C.) właśnie rozpoczęły się przygotowania do potężnej anty-salwinowskiej manifestacji. Z powodu czasowego zamknięcia części ulic w rejonie portu i Starego Miasta wszelkie marszruty ustalone GPS-em szlak trafił i znalezienie miejsca do zaparkowania okazało się czasochłonne i graniczące z cudem. W końcu udało się i to nawet względnie niedaleko od Centro Storico, do którego podążyliśmy przemieszczając się wąskimi i krętymi uliczkami do Bazyliki San Nicola gdzie za ołtarzem głównym znajduje się grobowiec Bony Sforza.


Ale jak pech to pech. Trafiliśmy akurat na ślub celebrowany z mszą i nie było możliwości zbliżenia się do grobu by złożyć pokłon polskiej królowej. Stąd też tylko fotka z pewnej odległości w skromnej kolekcji zdjęć z pobytu w stolicy Apulii.


I największe zaskoczenie. W bocznym skrzydle bazyliki znajduje się biuro … konsula honorowego Rosji. Ale myliłby się każdy kto uważałby, że obowiązki rosyjskiego honorowego konsula Federacji Rosyjskiej pełni prawosławny metropolita (biskup?) Bari. Nie ma jeszcze takiego wprost sojuszu tronu z ołtarzem i raczej jest to na dziesięciolecia czy wieki całe niemożliwe. Honorowym konsulem Rosji jest signor Michele Bollettieri, przemiły starszy pan i powszechnie szanowany prawnik w całej Apulii, były prezydent włoskiego koncernu energetycznego ENEL S.p.A.


W ścisku i w ulicznym tłoku kierowanym przez policję udało się opuścić centrum Bari i podążyć w dalszą drogę do celu naszej podróży na samym obcasie (można rzec podeszwie) buta włoskiego. Już na dalekich przedmieściach Bari, odbiwszy od głównej drogi na Brindisi i Lecce w napotkanej osterii zjedliśmy znakomite Gamberoni al Forno e Salata.


Witamy w Apulia….. 

image


image


image


image


image


image


image

image

image


image

Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości