Tak przyglądam się naszej scenie - może nie politycznej - tylko raczej publicystycznej. Bo ta polityczna to jest właśnie scena - jedni aktorzy są obsadzeni dobrze w swoich rolach, wczuwają się i grają doskonale. Inni nieco gorzej, a inni fatalnie. Próbują roli za rolą - raz grają w serialu głupka wiejskiego a za drugim (w tej kolejności!) chcą grać Hamleta - i potem się dziwią, że publiczność kręci nosem.
A scena publicystyczna? Mam wrażenie, że to rodzaj sklepów, gdzie przy okazji, jako bonus przy zakupach dodaje się bilety do tego politycznego teatru. Oczywiście aktorzy pracują na dwa etaty - jedni dają forsę na czynsz, inni tylko na reklamę sklepu, ale czasami nawet stają za ladą.
No i ja tak marzę, aby ten mój sklep był takim dużym, osiedlowym sklepem - broń Boże nie supermarketem! Gdzie jest sprzedawane i świeże pieczywo i wędliny, mięso, owoce i warzywa. Gdzie sprzedawczyni wie co lubię i mówi - pani Ufko, właśnie przywieźli nową dostawę domowych pierogów, pani poczeka chwilę, zaraz będą na półce.
A co tak naprawdę mam? Właśnie ten tytułowy warzywniak! I co z tego, że te warzywa nawet świeże? Kiedy cytrusów nie ma - bo przecież polskie są tylko jabłka. Do tego sprzedawca mnie poucza, że tylko wegetarianizm bo mięso niezdrowe. No ja może jeszcze dam się przekonać, w końcu w sklepie i soczewica i kiełki i orzeszki, a nawet jajka ale zdrowy, młody chłop? Co ja poradzę, że śni mu się tylko kotlet schabowy? Mam go za to potępiać? Och, oczywiście mogę mu udowodnić, że w mięsnym na rogu oszukują - zamiast wołowiny sprzedają koninę, kiełbasę odświeżają na zapleczu a kurczaki kąpią w nadmanganianie potasu. Ale w końcu jak zgłodnieje i tak jakiś boczek czy schab kupi - to chyba normalne? No, ale przeciez nie tylko o sprzedawców chodzi! Jak wiecie wegetarianie to bardzo wojownicze plemię ( z powodu wiecznego głodu?). Oni potrafią dać temu mięsożercy w łeb - no jak taki owaki może jeść padlinę zamiast kiełków?
No więc mam właśnie takie życzenie jak na początku - sklep dobrze zaopatrzony. A jak już jest ten warzywniak - w końcu kapusta do schabowego też potrzebna - to może nie zaczynajcie rozmowy z klientem narzekając na konkurencję? Bo w końcu jaka to konkurencja - wątróbka i ziemniaki? Potrzebne i to i to.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)