Pan Arłukowicz zapowiada daleko idące zmiany - likwidację centrali NFZ-tu, powołanie UUZ-tu:)), regionalizację, intensyfikację i inne "acje". Ma się z tym zmieścić do 2015 roku - przytomna dziennikarka zapytała o datę. Bo najpierw mają być szeroko rozumiane konsultacje. Z pacjentami także. Pacjentem nie jestem i być nie zamierzam - bo to chyba jedyna możliwość zachowania zdrowia w naszym pięknym europejskim kraju. Ale przecież jakiś rad mogę panu Ministrowi udzielić, czemu nie.
Zacznijmy od zmiany literek NF na UU - wredni komentatorzy już piszą, że to będzie "zamienił stryjek..." Gazeta Wyborcza daje tytuł "Rewolucja w służbie zdrowia". Jaka rewolucja? Chyba reorganizacja, tak to się chyba nazywa - zawsze tak się robi, aby nic się nie zmieniło.
Ale ja owszem, mogę zaproponować rewolucję! Proponuję połączyć NFZ z ZUSem. I faktycznie zarządzić regionalizację. W górach łatwo - umieszczamy budkę z rejestratorką wysoko w górach. Broń Boże na Kasprowym - jeszcze dojadą kolejką! Mamy same plusy dodatnie. Jedni w ogóle nie ruszą się z domu - to ci, którzy lubią towarzysko udzielać się w przychodniach, inni padną po drodze, a ci, którzy jednak się wdrapią zostaną skreśleni jeśli nie spełniają warunków - pani rejestratorka będzie miała odpowiednią listę. Problemy ortopedyczne? No jak to? Wlazł? Symuluje! Oczy? Podobnie. Serce - wiadomo! No więc jakieś nietrzymanie moczu czy egzema - to się da wyleczyć albo przydzielić jedno opakowanie pieluchomajtek na rok.
Na Mazurach trochę trudniej - do rejestratorki trzeba będzie dodać jakiegoś obserwatora - bo budka oczywiście na jakiejś wysepce, ale warunek - docieramy wpław.
W mieście da się załatwić tanim kosztem. Zamawiamy prognozę długookresową i rejestrujemy (do specjalistów) jednego mroźnego zimowego dnia. Jest szansa, że kolejka się decydująco zmniejszy. Częściowo ten system już działa, ale należy go udoskonalić.
Do lekarzy rodzinnych dochodzimy po "pokonaniu" pielęgniarki. Ta stosuje na zmianę : lewatywę, polopirynę, lewatywę, witaminę C, lewatywę, syrop na kaszel.
Jak to się ma do ZUSu chyba nie muszę tłumaczyć, prawda? Zaświta nam promyczek nadziei, że może system emerytalny się nie zawali. No i może wskaźnik bezrobocia drgnie?


Komentarze
Pokaż komentarze (86)