Robert jeździ od kilku lat po świecie, uganiając się za lokalizacjami, podanymi w przekazie z Rendlesham. Teraz miał wyruszyć ponownie do Egiptu. Z większą ekipą, i z kamerami. Aby ponownie uruchomić Wielką Piramidę w Gizie.
Czy to w ogóle ma jakikolwiek sens?
A może ta cała narracyjna maskarada z lokalizacjami, ten rzekomy przekaz, to tylko kolejne dobudowane piętro, używając terminologii samego Roberta.
Odnoszę wrażenie, że Bernatowicz wykazuje się w tym temacie ogromną naiwnością. I przyjmuje całą historyjkę o kodach ASCII z dziecięcą wręcz ufnością.
Jakby w ogóle nie dopuszczał do myśli takiej ewentualności, że przekaz o kodach ASCII został zmyślony.
Nawet pułkownik Halt, zwierzchnik Pennistona, legenda Rendlesham i człowiek, który ryzykował karierę, by mówić o UFO, nie kupuje bajki o kodzie binarnym. Publicznie skrytykował Pennistona za te 'późne rewelacje', uznając je za szkodliwe ubarwianie faktów.
Bernatowicz natomiast zdaje się traktować rzekome przekazy Pennistona o przesłaniu z lokalizacjami jako najgłębszą prawdę, ignorując opinię najwyższego rangą świadka i dowódcy bazy.
Robert nawet wierzy w łzy Pennistona. Gdy to usłyszałem i zobaczyłem, to parsknąłem głośno śmiechem.
Ja osobiście nie wierzę w autentyczność przekazu binarnego z Rendlesham.
Na wstępie powiem, że mimika i sposób bycia Pennistona, budzą we mnie instynktowny brak zaufania.
Bez wątpienia, samo wydarzenie ufologiczne miało tam miejsce. Mam to nawet na playliście numer 12.
Ale historia o kodach ASCII, w mojej ocenie, została dodana później, aby ożywić dawną historię.
Dlaczego tak uważam?
Po pierwsze, kod nie pojawił się w oficjalnych raportach wojskowych z lat osiemdziesiątych. A więc Penniston nie zeznał tego swoim zwierzchnikom. Przemilczał tak ważny dowód. To jest niemożliwe.
Wydarzenie ufologiczne miało miejsce w 1980 roku.
Następnie, przez kolejne 30 lat, Penniston milczał na ich temat.
Nawet jak przeszedł na emeryturę około 1993 roku, to nic o tym nie mówił.
Przekaz binarny, który James Penniston miał rzekomo otrzymać poprzez dotknięcie symboli na kadłubie obiektu, i zapisać później w swoim notatniku, został upubliczniony wiele lat po incydencie, czyli dopiero w 2010 roku. W tym czasie Penniston wystąpił w programie „Starożytni Kosmici”, oraz w innych dokumentach, gdzie po raz pierwszy publicznie pokazał notatnik ze słynnymi 16 stronami kodu binarnego.
Penniston wystąpił wtedy w roli kolejnego kontaktowca.
Drugi argument jest miażdżący, zresztą jak wszystkie. Burroughs, który stał metr obok Pennistona przy rzekomym obiekcie, nigdy nie potwierdził, że James dotykał kadłuba przez dłuższy czas. W jego relacji zdarzenie było dynamiczne, pełne chaosu i oślepiającego światła, a nie mistycznego „pobierania danych”.
Burroughs był zdumiony, gdy po 30 latach Penniston „wyciągnął z kapelusza” 16 stron kodu binarnego. Przez dekady wspólnych rozmów o ich incydencie ufologicznym, Penniston nigdy nie wspominał mu o tym obszernym i konkretnym przekazie cyfrowym.
Kolejny argument. W przekazie jest mowa o podróży w czasie.....
Ciąg dalszy na: https://www.youtube.com/@piotrh.3567


Komentarze
Pokaż komentarze