ujadacze ujadacze
1293
BLOG

Upadek Zbigniewa Hołdysa

ujadacze ujadacze Kultura Obserwuj notkę 11

 by Burek

Zbyszek Hołdys zniknął ze sceny muzycznej ćwierć wieku temu, nie dał jednakże o sobie zapomnieć. Od kilku lat pełni rolę oberfuhrera na styku showbizu oraz polityki, dokazywał zwłaszcza w złotych czasach napaści medialnej na Kaczyńskiego. Udało mu się obrzucić błotem i bluzgiem praktycznie wszystkich dookoła, Kaczyńskiego nazwał ponurym ch****, twórcę zespołu Feel nieudacznikiem, od najgorszych zwyzywał artystów śmiących żądać rekompensaty kosztów za podrygi wykonywane na rzecz orkiestry Owsiaka. Na tym jednak nie koniec. Tym razem postanowił rozprawić się ze swoim Gibsonem. Najpierw cytat:

Parę miesięcy temu podczas próby z zespołem grałem na ważącej 9 kg gitarze i jak zwykle podrygiwałem. Szło nam ostro, w pewnej chwili szarpnąłem korpusem instrumentu, gitara wykonała coś na kształt obrotu karuzeli i stało się. Poczułem mrowienie w łydkach i potworny ból w kręgosłupie. Dwa dni później specjaliści dwóch szpitali mieli mnie na celowniku, na podglądarkach świeciły obrazy tomografu, rentgena i inne takie. Szukano co najmniej trzech poważnych źródeł dysfunkcji. Mój ulubiony lekarz zapytał wtedy: ile waży pańska gitara?

Tak! To jest piękny wywód logiczny, godny felietonisty. Człowiek który od 25 lat nie gra na gitarze, a zajmuje się głównie wpierdzielaniem kotletów i opieprzaniem Kaczora, winę za kontuzję kręgosłupa zrzuca na zły instrument. Czy nie przyszło mu do głowy żeby odpowiedzialnością, zamiast niewinnej gitary, obciążyć wielki bęben? Oto ciąg dalszy tragicznej historii:

Kiedy zaczynałem grać, nikt mi nie powiedział, czym to może grozić. Jako 25-latek pitoliłem w restauracjach, stojąc niekiedy po 7 godzin dziennie z wiszącym u szyi kilkukilogramowym gibsonem, nie wiedząc, że gotuję sobie marny los.

Ciekawe czy Hołdys ma chociaż cień świadomości, że ryzyko wynikające z trzymania na szyi gitary jest tylko nieco większe od konsekwencji spędzania życia na krzywym krześle przed kompem. Najwyraźniej nie, jego felieton można by dołączyć do wniosku o przyznanie renty. Cały ZUS by się wzruszył tą historią.

Prawda jest taka: kiedy komponowałem „Autobiografię", prawdopodobnie byłem wrakiem, któremu na dodatek groziła operacja łokcia (tzw. łokieć tenisisty) na skutek wszystkich wielogodzinnego machania ręką nad strunami gitary.

Polecam ten i każdy kolejny tekst Hołdysa w tygodniku WPROST pod redakcją Tomasza Lisa.

ujadacze
O mnie ujadacze

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Kultura