– Nasza reakcja, nawet jeśli szybka i zdecydowana, pokazuje, że brakuje nam całego szeregu kluczowych zdolności. Nie mamy odpowiednich systemów wykrywania i namierzania środków napadu powietrznego, ani tanich i skutecznych narzędzi do unieszkodliwiania rosyjskich dronów. Nie chodzi przecież o to, by używać F-35 do zestrzelenia drona wartego 100 tys. dolarów – godzina lotu takiego myśliwca kosztuje więcej niż kilkanaście takich maszyn. To prosta recepta na ekonomiczne wyczerpanie państwa, które broni się w ten sposób – podkreśla.
– Nie mamy również systemu odstraszania Federacji Rosyjskiej – mechanizmu, który wpływałby na kalkulacje strategiczne Kremla i powstrzymywał go przed tego typu atakami. System ten powinien obejmować także zdolności do przeprowadzania operacji analogicznych wobec celów na terytorium Rosji czy w obwodzie królewieckim - dodaje.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)