Ustawa zawiera np. stwierdzenie „tereny gęsto zaludnione przez rdzenną ludność ukraińską, a które w tym czasie wchodziły w skład Rzeczypospolitej Polskiej”. W ustawie jest też mowa o uznaniu za przestępcze deportacji w ramach Akcji Wisła, co jest już ingerencją w wewnętrzne sprawy RP. Nowe ukraińskie prawo zawiera też inne prowokacyjne sformułowania. Polska ustawa z 2005 r. wspomina o wypędzeniu lub opuszczeniu w związku z wojną i umowami podpisanymi przez PKWN i TRJN z republikami radzieckimi. Z kolei ukraińska ustawa uznaje deportacje ludności za „bezprawne i przestępcze działania” , ponadto „uznaje przywrócenie praw obywateli Ukrainy spośród osób deportowanych za jeden z priorytetowych obszarów politycznego, społeczno-gospodarczego, kulturalnego i duchowego rozwoju społeczeństwa.”
Z pewnością termin przyjęcia ustawy kilka dni po 11 Lipca nie był przypadkowy. Jej prowokacyjne zapisy są też zbieżne z oświadczeniem ukraińskiego MSZ potępiającym nowe polskie święto narodowe poświęcone ofiarom zbrodni OUN-UPA, w którym Ukraińcy zrównali zbrodnie wołyńską z Akcją Wisła i przesiedlaniami do ukraińskiej SRR. Jej uchwalenie w tym momencie i z takimi zapisami należy rozumieć jako część kampanii wymierzonej w Rzeczpospolitą. Ustawa ma być zapewne sygnałem że możemy się spodziewać w przyszłości żądania reparacji.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)