Strefa Umiarkowanych Temperatur Strefa Umiarkowanych Temperatur
219
BLOG

Karol Smoliński: Jedna szkoła, jedna wiara. Amen.

Strefa Umiarkowanych Temperatur Strefa Umiarkowanych Temperatur Rozmaitości Obserwuj notkę 5

Za nami 1 września, rocznica wybuchu II wojny światowej i początek nowego roku szkolnego. Język polski, matematyka, fizyka, geografia, historia i religia. Tymczasem katechezy w Polsce nudzą zamiast skłaniać do refleksji. Czy religia w szkołach nie jest soczewką, w której skupiają się ułomności kościoła katolickiego?

Jako młody człowiek, wychowany w katolickiej rodzinie z ochotą czekałem na lekcje katechezy. Mój zapał i chęci prysły po pierwszych 45 minutach spędzonych z katechetką, która poza wciskaniem ideologicznych haseł nie miała kompletnie nic do zaoferowania młodemu człowiekowi. Nagany za niechodzenie do kościoła, niedostateczne oceny za nieznajomość modlitw, do tego koszmarna nuda, czytanie gazet, przepisywanie prac domowych, gra w karty nawet podczas Wielkiego Postu. Niemożliwe? Standardowa lekcja religii w polskiej szkole. Niesmak jest większy, ponieważ wydawać by się mogło, że żyjemy w wolnym, liberalnym kraju.

Religia została wprowadzona do szkół po naciskach kościoła w roku 1990. Z obawy o konflikt z nim, gdy sytuacja kraju pod każdym względem pozostawiała wiele do życzenia, rząd niechętnie przystał na te żądania i na mocy instrukcji Ministra Edukacji Narodowej z 30 VIII 1990 w szkołach pojawił się ten przedmiot. Przez wielu zarówno sposób wprowadzenia jak i sama obecność katechezy w szkołach publicznych zostały uznane za niezgodne z prawem, jednak w 1991 r. Trybunał Konstytucyjny oddalił skargę Rzecznika Praw Obywatelskich Ewy Łętowskiej uznając, że prawo nie zostało naruszone. Co ciekawe nie dopatrzono się sprzeczności także z jeszcze wówczas obowiązującymi przepisami regulującymi funkcjonowanie oświaty uchwalonymi w czasach głębokiego komunizmu (np. Ustawa o rozwoju systemu oświaty z roku 1961), gdy nauka religii w szkołach była nie do pomyślenia. Jej obrońcom udało się także udowodnić, iż katecheza nie została wprowadzona do szkół jako instytucji, a jedynie do budynków szkolnych!

14 IV 1992 Minister Edukacji Narodowej wydał rozporządzenie w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich Tadeusz Zieliński uznał, że ono również łamie wiele reguł demokratycznych, w tym zwłaszcza określoną w Konstytucji świeckość państwa, jednak i jego skarga do Trybunału Konstytucyjnego z 20 IV 1993 została w całości oddalona.

Nauka religii w szkołach została ostatecznie dopuszczona przez uchwaloną 2 kwietnia 1997 roku Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej, dokładniej jej art. 53. § 4. brzmiący "Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób". Na pierwszy rzut oka, wydaje się, że użyte słowo "może" otwiera drogę do podjęcia ostatecznej decyzji w tej sprawie w drodze ustawy. Niestety taka interpretacja jest błędna, bo wg konstytucjonalistów należy przez to rozumieć to, że nie jest to przedmiot obowiązkowy. Sprawia to, że ewentualne wycofanie religii ze szkół wymaga zmiany konstytucji.

Religia w polskiej szkole to pięknie prowadzone zeszyty, święty obrazek przyklejony na pierwszej stronie, oraz odmawianie tych samych modlitw od pokoleń. Czy niedojrzałemu uczniowi powinniśmy pakować ideologie jednego kościoła, zaprzątać mu głowę fanatyzmem religijnym? Dlaczego każda lekcja katechezy zaczyna się od modlitwy skoro możemy w myśl polskiego prawa odmówić księdzu lub katechetce jeśli sobie tego nie życzymy?

Rozporządzenie Ministra Edukacji dopuszcza odmawianie modlitwy przed i po zajęciach, które "powinno być wyrazem wspólnego dążenia uczniów oraz taktu i delikatności ze strony nauczycieli i wychowawców". Należy tu podkreślić, że uczeń nie może zostać zmuszony do jej odmawiania, co gwarantuje konstytucja (art. 53. §6).

Nauczyciela religii przydziela proboszcz właściwej parafii. Rada nauczycielska, dyrektor szkoły nie ma możliwości sprawdzenia kompetencji człowieka, który uczy dzieci w jego szkole. Często nawet przymyka oko na brak profesjonalizmu, agresję czy patologie, aby nie narazić się księdzu proboszczowi i mieć poparcie kościoła.

Od małego na zajęciach z religii wmawiano mi, że seks przed ślubem to grzech, nawet gdy kocham swoją dziewczynę, którą szanuję i wielbię. środki antykoncepcyjne są złe, nie należy ich stosować. Pod żadnym pozorem nie możemy zrezygnować z niedzielnej mszy. Hmm... A jaki przykład idzie z góry? Czy za słowami tych którzy powinni dawać wzór do naśladowania idą czyny? Tak, naturalnie. Ksiądz mający dziecko z katechetką, profile na fotka.pl, emanujące erotyzmem komentarze nastolatek, nocne schadzki, randki moich katechetów. Takie właśnie przykłady wyniosłem z mojego podwórka. A może ksiądz, który spodziewa się dziecka ze swoją gospodynią?

Kilka miesięcy temu zelektryzowała mnie wiadomość o metodach nauczania pewnego księdza ze szczecińskiego gimnazjum. Wieloletni pedagog, szanowany lokalny duchowny kazał 14 letniej dziewczynce opisać stosunek homoseksualistów. Po interwencji prasy i rodziców ksiądz naturalnie się wszystkiego wyparł. Dyrektor sprawę wyciszył, zatuszował, aby nie narażać się na problemy i sprawa ucichła. Ta sprawa, jak i wiele innych problemów bagatelizowanych w polskich szkołach nasuwa jedno zasadnicze pytanie. Co mają do zaoferowania polscy katecheci?

Kwestia wiary i modlitwy jest prywatną sprawą każdego człowieka. Sfera uduchowienia, rozmowy z Bogiem bądź jej brak to nasza intymność, zamknięta i indywidualna. Nie można ocenić wiary, zamknąć jej w hierarchii ocen, podsumować jak dobrze napisanego wypracowania czy poprawnie rozwiązanego zadania. Wliczanie religii w obecnym kształcie do średniej ocen na świadectwie szkolnym stwarza wiele zagrożeń. Dławi pluralizm poglądów i dyskusję na lekcjach religii. Za własny pogląd na temat wiary, instytucji kościoła katolickiego i jego hierarchów polski uczeń może powtarzać klasę.

Ktoś czytając te słowa może pomyśleć: ateista, antyklerykał, przeciwnik głoszenia Słowa Bożego etc. Jednak pisząc ten tekst chciałem zwrócić uwagę na ważną kwestię, która rozmywa się w naszym kraju i często jest niezauważalna. Chciałbym, aby każdy młody człowiek, który uczęszcza na lekcję religii uczył się nie jednego wyznania, lecz poznawał wszelakie religie, kulturę i obyczaje. Aby 45 minut katechezy było okazją do zastanowienia się nad sensem życia, poszanowaniem drugiego człowieka, lekcją nonkonformizmu, szacunku dla ludzi o odmiennej orientacji seksualnej czy innej rasie. Nie możemy godzić się na istnienie monopolu jednej wiary i światopoglądu. Kwestia wyznania religijnego to przecież nasza prywatna sprawa i wolny wybór. Stwórzmy więc system, który będzie umożliwiał nam wolny, nieprzymuszony wybór tego, co uważamy za najwłaściwsze.

Autor jest publicystą Strefy Umiarkowanych Temperatur.

 

Melodia umiarkowanych temperatur, czyli w poszukiwaniu demokracji postliberalnej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości