15 obserwujących
98 notek
50k odsłon
  48   1

Rittenhouse i Kenosha - Jasna sytuacja, kwestia sprawiedliwości, prawie wszystko jest na n

Chronienie cudzej własności jest szlachetnym czynem, a zapobieganie podpaleniom to nie tylko chronienie własności, ale też życia. Motłoch katujący kogo mu się żywnie podoba to negatywny precedens, możliwość samoobrony jaką daje broń to pozytywny precedens. Główny zarzut z lewej strony wobec uzbrojonych milicji, jest taki, że protestujące masy ich tam nie chciały i czuły się niekomfortowo kiedy inni mieli broń. „If you’re not for BLM and you’re not for the movement, get the f**k out of here!” (https://www.youtube.com/watch?v=VpTW2AJE9MQ   5:13) Broń sprawiała że protestujące masy nie mogły ich usunąć siłą. Ale dyskomfort psychiczny jednych nie zabiera prawa do przebywania w przestrzeni publicznej drugim.

Przez rok grillowano w mediach, że Kyle Rittenhouse przekroczył granice stanów, chociaż mieszka obok, jakieś 25 kilometrów od Kenoshy, 20 minut jazdy samochodem. Sam mam dalej na Studia i do pracy. Jednocześnie nie było problemu z tym, że wielu uczestników zamieszek przyjeżdżało z innych stanów palić to miasto. Potem okazało się że w Kenoshy mieszka i pracuje jego ojciec i że to jednak jest jego community. Nawet gdyby był obcy, to chronienie innych i cudzego miasta nadal jest szlachetnym działaniem.

Zarzucanie mu że miał legalny środek samoobrony w postaci karabinu. Ludzie sympatyzujący z napastnikami atakującymi Rittenhausa, zarzucają mu że miał karabin, bez którego już by nie żył. Gdyby sam zginął, to CNN i masy oburzonych miałyby go gdzieś.

Nie widzę jak rozkradanie i palenie sklepów, blokowanie ulic i atakowanie samochodów, krzyczenie i robienie sobie zdjęć na instagram miałoby zwalczyć problem rasizmu w policji. Zwolennicy Trumpa atakujący Kapitol przynajmniej od razu zaatakowali Kapitol, zamiast przez rok demolować przedmieścia.

Poważnym zarzutem wobec Rittenhouse’a było to, że rzekomo sprowokował atak Rosenbauma (pierwszego napastnika). Miał prowokować protestujących tym że miał broń. Tylko że wielu widocznych na nagraniach protestujących też miało broń, w tym jeden z napastników Grosskreutz. Podobno zgasił płonący śmietnik, może to było tak zatrważające że wymusiło atak protestujących. Może sprowokowały ich tym że nie był jednym z nich? Może tym że istniał? Podczas procesu wyszło, że Kyle nie prowokował nikogo(idąc normalnymi, rozsądnymi kategoriami), gdy strona go zaatakowała wycofywał się i nie chciał eskalacji konfliktu, w jego zachowaniu nie było nic, co sugerowałoby, że chciał walki, nie wyzywał, nie namawiał drugiej strony do walki, nic. to druga strona najpierw groziła mu śmiercią, a potem próbowała zabrać mu broń. To Rosenbaum całkowicie niesprowokowany rzucił się na Kyle'a a w tle były krzyki żeby go zabił. Rittenhouse starał się najpierw go unikać a potem poprostu uciekać i strzelił z odległości nie większej niż 1,5 metra, kiedy bezpośrednio Rosenbaum zagrażał jego życiu. Przed samą strzelaniną, są nagrania na których widać Rosenbauma, podczas konfrontacji grup na stacji benzynowej, gdzie rzucał się na ludzi i zachowywał się skrajnie agresywnie.

Dzień wcześniej protestujący bandyci spalili kilka budynków w tym miejscu. Zatroskani ludzie dobrej woli zaczęli się organizować w obronie przed podpaleniami i zniszczeniami. Podczas procesu wyszło, że właściciel nie prosił Kyle’a, a kogoś innego, a ten ktoś inny poprosił Kyle’a o pomocy. Rittenhouse miał prawo przebywać, gdzie przebywał, to oprawcy zaczęli go atakować, to jakby mówić, że pobity przechodzeń sprowokował BLM do ataku, albo zgwałcona dziewczyna sprowokowała gwałciciela. Policja tolerowała uzbrojone milicje chroniące mienia, bo ochraniały domy i ludzi, zamiast narażać ich na niebezpieczeństwo i bardzo dobrze. Kiedy policja sobie nie radzi, zwykli ludzie muszą chronić siebie nawzajem.

Po zastrzeleniu Rosenbauma, Rittenhouse stał jeszcze tam przez pół minuty, po czym zaczął uciekać z obawy przed linczem tłumu, któremu mogłoby się nie chcieć dociekać, co tak naprawdę się zdarzyło. Goniła go grupa ludzi, a protestujący krzyczeli "Beat him up!", "Hey he shot him!" and "Get him! Get that dude!". Rittenhouse biegł w kierunku policji, był już 100-150 metrów od kordonu policji, gdy jeden z goniących uderzył go w tył głowy pięścią, po kilku metrach Rittenhouse się przewraca. Grupa rzuca się na leżącego, jeden gość próbuje go kopnąć w głowę, drugi (Huber) uderza go deską, ale Rittenhouse trafia go pociskami z karabinu i Huber staje się drugą ofiarą śmiertelną. Następnie Grosskreutz celuje z bliska z pistoletu do Rittenhousa, ale Rittenhouse strzela pierwszy odrywając większość prawego bicepsu Grosskreutza. Reszta z goniących zrezygnowała z prób unieszkodliwienia Rittenhousa, który następnie podszedł do policjantów z podniesionymi rękami. Policja nie wiedziała, że Kyle kogoś zastrzelił, myśleli że to jakiś aktywista co się do nich zbliżał i kazali mu spadać, bo potraktują go gazem.

Ludzie goniący go podczas ucieczki mogli mieć nawet dobre intencje, bo nie wiedzieli wszystkiego co się wydarzyło i mogło im się wydawać, że to był „active shooter”. Ale rzucenie się z deskorolką, pięściami i pistoletem na gościa z karabinem, które uciekał w kierunku policji i podczas tego nikogo nie atakuje było głupie i bezsensowne.

Podczas całego zdarzenia Kyle Rittenhouse zachował się bardzo profesjonalnie. W bardzo stresującej, szybkiej sytuacji zaczął strzelać dopiero w ostatnim momencie, odparł atak kilku mężczyzn, będąc zaatakowanym od tyłu i powalonym na ziemię, jednocześnie nie wyrządzając żadnych postronnych szkód i najszybciej jak się da skierował się w kierunku policji.

Cały zespół CNN mógłby się spokojnie odnaleźć w Stalinowskim reżimie (https://www.youtube.com/watch?v=c3cjWj2RmlA). Wystarczy choćby pobieżnie przejrzeć materiał sprawy, a potem ten materiał CNN, żeby zobaczyć jak dokładnie jest obcięty z informacji na rzecz jednej narracji, jednocześnie praktycznie mówiąc widzom co mają myśleć. Tak samo ABC, Washington Posty, itd. wycinali z przedstawianych nagrań akurat te momenty, które przemawiały na rzecz Rittenhousa.

Prezydent Biden wydał oświadczenie, że jest „Rozłoszczony i zaniepokojony”, że niewinny człowiek został uniewinniony. A wiceprezydent Kamala Harris na sprawiedliwy wyrok zareagowała słowami, że system sprawiedliwości musi być bardziej równościowy.

Gdyby Kyle’a nie było na miejscu to by nie zginęli, ale gdyby nie przyjechali palić miasta i nie zaatakowali go bezprawnie, to też by nie zginęli. Każdy ma prawo chodzić po ulicy, a nie tylko zwolennicy lewicy. „Jak śmiesz chronić miasto przed spaleniem, jak śmiesz działać w samoobronie?” – to jest przekaz skrajnych grup i mediów. Ta sprawa i wyrok uniewinniający dla Rittenhousa pokazują, że postępowi bandyci nie są nietykalni. Dlaczego ludzie z bronią wywołują wśród motłochu taką agresję – bo motłoch nie może ich tak po prostu zdominować. Instynktem dominacji agresywnego tłumu jest usunięcie z przestrzeni symbolicznej (parku, ulicy), każdego kto ma inne zdanie, kto nie jest z „nami”. Może działania Rosenbauma, który wyszedł dosłownie prosto ze szpitala psychiatrycznego, nie są koniecznie rzutujące na całościowy obraz tej strony konfliktu, ale już reakcja mediów i dużych postaci, potępiająca uzasadnioną samoobronę, jest symptomatyczna.





Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale