Blog
Urbaś o nowoczesnej i silnej Polsce XXI w.
Tomasz Urbaś
Tomasz Urbaś Przewodniczący Ruchu Wolność i Godność
0 obserwujących 100 notek 155123 odsłony
Tomasz Urbaś, 12 października 2012 r.

Kontrofensywa Tuska, zagony Kaczyńskiego w panice

Artykuł z portalu mPolska24.pl

Przed dzisiejszym sejmowym wystąpieniem premiera Donalda Tuska oficjalna opozycja Jarosława Kaczyńskiego naigrywała się. Śmiano się z planów „drugiego expose”. Śmiano się z przewidywanego lania wody. Śmiano się z przeciwnika, który jak wydawało się jest tuż przed zamknięciem kotła okrążenia i wybicia. To był barani śmiech.

W czasie mowy Tuska dwóch najbliższych doradców Kaczyńskiego:  Marek Kuchciński i Mariusz Błaszczak miało baranie miny. Spięci, przerażeni, najchętniej zapadliby się pod ziemię. Symbolem ich nieopanowanych emocji stało się mimowolne zasłanianie ręką ust, tak samo, w tym samym czasie, obok Jarosława Kaczyńskiego, któremu mocno podwyższone ciśnienie zabarwiło twarz na czerwono. Kuchciński i Błaszczak niewerbalnie krzyczeli: to nie my, nas tu nie ma, nie wypowiedzieliśmy tych słów, kłamaliśmy. Skąd ta reakcja?

Sygnał, że będzie źle pojawił się wczoraj. W odpowiedzi na partyjniackie gierki Kaczyńskiego z konstruktywnym wotum nieufności, Tusk podbił stawkę. Pojawiły się doniesienia o możliwym wniosku o wotum zaufania. Ten jeden polityczny zamysł nagle zgruchotał szeregi Kaczyńskiego. Z punktu widzenia strategicznego to wygląda tak jak 22 czerwca 1941 r. Na uzbrojone po zęby, milionowe, strategicznie rozwijane do ataku na zachód wojsko Stalina runęła lawina ognia i pancerne pięści Hitlera. Bolszewicy poszli w rozsypkę, uciekali aż pod Moskwę. Nawała ogniowa Tuska była miażdżąca. Przygniótł Kaczyńskiego do ziemi przypominając, że dzisiaj wystarczy opozycji zwykła większość biorących udział w głosowaniu, aby dobić znienawidzonego premiera. W domyśle: hej wielki strategu Kaczyński dawaj, uderzaj, obal mnie dziś, pokaż większość sejmową. Jak dzisiaj jej nie pokażesz to spadaj ze swoimi wotum nieufności do którego przegłosowania potrzebujesz też większości, ale spośród wszystkich 460 posłów. Dzisiaj zamysł stał się ciałem. Przemówienie Tuska nie było partyjnym pitu pitu, a mową poprzedzającą formalne zgłoszenie wniosku o wotum zaufania. Tusk sam wyznaczył zaskoczonemu Kaczyńskiemu pole bitwy.

Tusk jest bardzo dobrze przygotowany do walki. Spokojny, wypoczęty, zrelaksowany. Przemawiał. Nie dukał z kartki. Korzystał z tekstu przemówienia, ale w większości przemawiał. Nawiązał kontakt z posłami na sali, telewidzami. Jego ubiór nie był krzykliwy. Stonowany ciemnoniebieski krawat z białą koszulą pogłębiał wrażenie konserwatyzmu, spokoju, odpowiedzialności. Gesty rąk naturalne, bez sztucznego kukiełkowego wyreżyserowania, potwierdzające przekonanie Tuska o słuszności tego co przekazywał.

Przemówienie Tuska było w zamyśle bardzo dobrze skonstruowane. Tusk zapowiedział skupienie się na dwóch zadaniach. To bardzo dobry chwyt. Nie zalanie odbiorcy masą informacji, które wzajemnie się zagłuszają, a najważniejsze kierunki uderzenia. Tusk wybrał dwa. Wielkie inwestycje w tym infrastrukturalne oraz polityka prorodzinna.

Zamysł był dobry, wykonanie gorsze. Blok rodzinny był wyraziście podkreślony, ale blok inwestycyjny Tusk nafaszerował za dużą liczbą projektów, przegadał. Dysonans wprowadził także fragment wystąpienia o oskładkowaniu umów „śmieciowych” ZUSem. Lepszym rozwiązaniem byłby chyba blok „walczę o miejsca pracy dla Polaków w czasie kryzysu”, gdzie mieściłyby się i inwestycje i elastyczność na rynku pracy. Dlaczego było to zabałaganione? Chyba dlatego, że wielu ministrów chciało usłyszeć o swoich projektach z ust premiera w trakcie transmitowanego przez media na żywo wystąpienia. O swoją pozycję z pewnością zawalczył Pawlak, któremu Tusk osobiście dziękował za determinację w walce o możliwość wyboru kasowej metody rozliczania VATu.

Ale mogła być i druga przyczyna. Tusk świetnie wymanewrował Kaczyńskiego i Dudę z Solidarności. Na kilka dni przed przemówieniem puścił plotkę, że oskładkuje wszystkie umowy, ba osobiście przekaże tę wieść Polakom. W czwartek wzmocniono wrażenie prawdziwości tego przekazu zapewniając o wyłączeniu z powszechności oskładkowania tylko umów studentów (tik, tik punkty u studiujących). Dzisiaj w trakcie wystąpienia to wszystko okazało się dezinformacją. Umowy, głównie o dzieło, mają pozostać nieoskładkowane. Dla ratowania miejsc pracy, dla elastyczności rynku pracy. Bo praca w trakcie kryzysu jest najważniejsza. To było błyskotliwe zagranie taktyczne. Kaczyński przechadzający się z Dudą po Warszawie dostał piekielnie mocny cios. Został zepchnięty, słusznie, do roli grabarza miejsc pracy. Na marginesie niemiecki rynek pracy jeszcze jako tako daje radę, dzięki wyważonemu stanowisku tamtejszych związków zawodowych. W Polsce Solidarność działa w kierunku masowego bezrobocia. Oczywiście jest to w interesie politycznym Kaczyńskiego. Im gorzej, tym lepiej dla opozycji.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image
Urodzony w 1970 w Gdyni. Żonaty, ojciec trzech synów. Absolwent Finansów i Bankowości Uniwersytetu Gdańskiego. Specjalista prawa nieruchomości. Od 1998 wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości.

Nagrody i wyróżnienia:
1987 finalista Olimpiady Fizycznej
1993 Nagroda rektora UG II stopnia
1994 Nagroda rektora UG I stopnia
1995 I lokata ukończenia studiów na UG
1995 wyróżnienie w konkursie „Rzeczpospolitej” oraz Coopers & Lybrands na artykuł o kierunkach rozwoju gospodarki polskiej do 2005.

Miłośnik książek, nauk ścisłych i historii.

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @niiskuneiti1 "Czy przypadkiem do przychodów ze sprzedaży nie zalicza się prócz odsetek...
  • @aneta1971 Pozdrawiam :-)
  • @aneta1971 Przedstawiłem relacją podatków do PKB. Ujawnienie szarej strefy raczej zwiększa...

Tematy w dziale