Teraz gdy jest już pewne kto otrzyma demokratyczną i republikańską nominację, czas byśmy przyjrzeli się małżonkom kandydatów. Któraś z nich zostanie przecież pierwszą damą. Jaka będzie przyszła lokatorka Białego Domu? Czy będzie silną partnerką męża, której gwiazda świeci własnym blaskiem, tak jak było w przypadku Hillary Clinton, czy raczej tak jak Laura Bush będzie raczej postacią drugoplanową, wspierającą małżonka i ocieplającą jego wizerunek?
W przypadku Michelle Obamy pierwszy wariant wydaje się bardziej prawdopodobny. Absolwentka najlepszych amerykańskich szkół, w tym prawa na Harvardzie, poznała Baracka Obamę w prestiżowej firmie prawniczej Sidle Austen. Oboje byli jedynymi Afroamerykanami pracującymi w tej firmie. Co znamienne to ona wprowadzała go w obowiązki związane z nowym miejscem pracy. Michelle pozostała aktywna na polu zawodowym po urodzeniu dzieci. Pochodzi z robotniczej rodziny i wychowała się w murzyńskiej dzielnicy Chicago. Już od lat szkolnych interesowała się problematyką czarnych Amerykanów. Michelle Obama pragnęła nie tylko ekonomicznego, ale także społecznego i kulturowego awansu czarnych. Będąc studentką uczestniczyła w demonstracjach na rzecz ochrony interesów mniejszości etnicznych.
Dzięki wykształceniu i pracy w prestiżowej firmie została uznana w 2007 roku za jednego ze 100 najbardziej wpływowych absolwentów Harvardu. Otrzymała także posadę na Uniwersytecie Chicago, a później University Chicago Hospitals i pracowała na różnych stanowiskach w ratuszu Wietrznego Miasta. Oprócz tego do dziś zasiada w zarządzie think tanku Rady ds. Spraw Globalnych Chicago. Zarabia więcej niż jej mąż.
Michelle Obama została także zauważona przez opinię publiczną. W 2006 roku magazyn Essence okrzyknął ją jedną z 25 najbardziej inspirujących kobiet świata. Z kolei magazyn Vanity Fair uznał ją w 2007 roku za jedną z 10 najlepiej ubranych osób na świecie.
Znamienne jest jak wiele podobieństw można dostrzec w życiorysach Michelle Obamy i Hillary Clinton. Obie ukończyły prawo na Harvardzie, obie walczyły o prawa Afroamerykanów w czasach studenckich, obie także znalazły się na prestiżowej liście wpływowych amerykańskich prawników. Analogie z niedawną rywalką Baracka Obamy, żoną Billa Clintona, nie są przypadkowe. Zapytana w 2004 roku o najbardziej podziwianą przez siebie drugą połowę znanego polityka, Michelle Obama wskazała Hillary Clinton. Gdy jeszcze nie dzieliły ich rozbieżne interesy, żona senatora z Illinois mówiła o byłej Pierwszej Damie: Jest mądra, wytworna, a oprócz tego dobrze wychowała swoje dziecko.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)