Noam Chomsky – najczęściej cytowany żyjący intelektualista – jest jednym z najbardziej wpływowych myślicieli amerykańskich. Jego wpływ jest z pewnością dużo większy w Europie niż w Stanach Zjednoczonych, w których kojarzony jest z lewicowym ruchem demokratycznym.
W wypowiedziach z ostatnich miesięcy Chomsky stawia tezę, że wyścig między Obamą a McCainem to w zasadzie wyścig między klonami Clintona i Busha. Według emerytowanego profesora Massachusetts Institute of Technology Hillary przegrała walkę o nominację właśnie dlatego, że w mniejszym niż Obama stopniu przypominała swego męża.
Jakiś czas temu pisałem o zbieżności programowej demokratycznych kandydatów. Chomsky – którego kolejna książka, Interwencje, wyszła właśnie w naszym kraju – od lat promuje tezę, że w Stanach Zjednoczonych mamy do czynienia z systemem monopartyjnym, w ramach którego dochodzi do starcia dwóch frakcji jednej partii. Widać to szczególnie w przypadku amerykańskich interwencji zbrojnych na całym świecie. Począwszy od Wietnamu, skończywszy na Iraku zawsze mamy do czynienia z dwoma, zbliżonymi do siebie stanowiskami wyrażanymi przez Republikanów i Demokratów. Tych pierwszych można określić mianem jastrzębi, drugich zaś mianem gołębi.
Jastrzębie w przypadku wszystkich wojen prowadzonych przy udziale armii amerykańskiej nawołują do zwiększania zaangażowania, a wszelkie porażki przypisują niezdecydowaniu w działaniach, czy też wewnętrznej opozycji w kraju (co ciekawe w czasie protestów przeciwko wojnie w Wietnamie w latach 60-tych, jednym z poważnych argumentów przeciwko wysyłaniu dodatkowych oddziałów zagranicę była obawa administracji przed eskalacją zamieszek w kraju i ewentualną potrzebą ich zdławienia).
Gołębie zaś wcale nie przeciwstawiają się wojnie jako takiej. Twierdzą jedynie, że zaangażowanie się było taktycznym błędem, czy też wojna była z góry skazana na porażkę. Wystarczy przypomnieć, że podczas decydowania w sprawie inwazji w Iraku Demokraci – z Obamą włącznie – poparli projekt. Dopiero, gdy liczba ofiar zaczęła rosnąć, a wraz z nią budżet Pentagonu (w lipcowym numerze polskiej edycji Le Monde diplomatique Tom Engelhardt podaje, iż na 2009 rok Pentagon zażądał 536 mld dolarów – co daje wzrost o 70% w stosunku do 2001 roku) gołębie zmieniają powoli swoje stanowisko i przyznają się do owego taktycznego błędu. Nie znaczy to jednak, że negują interwencje zagraniczne jako takie. Fundamentalna różnica w podejściu do polityki zagranicznej obu frakcji nie istnieje.
Autor rozprawy doktorskiej na temat filozofii społecznej i politycznej Noama Chomsky’ego.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)