Dziś publikujemy wywiad, który przeprowadziliśmy z autorem kontrowersyjnego plakatu przedstawiającego martwego Baracka Obamę – artystą street artu Peterem Fussem*.
EWA DRYJAŃSKA: Jakie jest przesłanie plakatu z wizerunkiem martwego Baracka Obamy?
PETER FUSS: To nie jest praca o wyborach w USA. Nie jest przeciwko Obamie, ani tym bardziej nie jest aktem poparcia dla McCaina. Ta praca jest o powszechnym myśleniu o nieuchronności śmierci Obamy. Spotkałem się z takim myśleniem wsród zwykłych Amerykanów - zarówno tych, którzy chcą głosować na Obamę, jak i wsród zwolenników McCaina. Jednak nie tylko wyborcy w Ameryce myślą o takim końcu Baracka Obamy, jaki spotkał Kennedy'ego, Lincolna, Martina Luthera Kinga, czy Malcolma X. Takie myślenie nie jest obce ludziom na całym świecie, również politykom. Nie tak dawno w polskiej telewizji o nieuchronności śmierci Obamy mówił prokremlowski dziennikarz Michaił Leontiew, zdający się wyrażać pogląd Kremla. Podobny pogląd wyraziła nawet Hillary Clinton.
Z jednej strony ludzie są dumni z demokracji, wierzą że przez swój udział w wyborach realnie wpływają na politykę i kształtują dalsze losy społeczeństw, państw. A z drugiej strony jakby uświadamiali sobie, że polityka jest cyniczną grą i że takie jednostki jak Obama, utożsamiane z nadzieją, postępem, zmianą zastanego ładu, są skazane na niepowodzenie, na śmierć. O ile oczywiście nie uwikłają się w zastany układ.
Jak przechodnie reagują na billboard?
Reakcje są bardzo różne - od wyrazów uznania po oburzenie.
Jak odpowiedziałby Pan na zarzut, że przedstawianie w taki sposób żywego człowieka jest nieetyczne?
A czy bardziej etyczne jest niemal powszechne myślenie, że Obama musi zginąć? Bo jest młody, bo podobny do Kennedy'ego, bo czarny, bo gotowy na wprowadzenie radykalnych zmian. A czy etyczne było pokazanie fikcyjnego zamachu na George'a W. Busha w filmie Zabić prezydenta?
Część osób, która widziała Pański poprzedni billboard - Żydzi won z katolickiego kraju - uznała, że przekroczył Pan dopuszczalne granice w sztuce. Czy billboard z martwym kandydatem na prezydenta nie jest posunięciem się jeszcze dalej?
To artyści są od wyznaczania granic w sztuce. Nie krytycy, nie publicyści, nie odbiorcy sztuki. Rozwój oparty jest na przekraczaniu granic. Bez przekraczania granic nie byłoby postępu. W obu tych pracach pokazałem to co funkcjonuje, co istnieje, często schowane, nie wystawione na widok publiczny. Znamienne, że nawet oburzona autorka tekstu na jednym z portali [Marta Wawrzyn w Pardon - przyp. aut.] zapowiadając krucjatę przeciwko pracy Who killed Barack Obama? i interwencję w urzędzie miasta we Wrocławiu w celu szybkiego zdjęcia pracy z fasady galerii BWA Awangarda, sama pisze w swoim tekście, że Obama zostanie zabity. W jej myśleniu jest to oczywiste i bardzo prawdopodobne. Ona oburza się tylko na wystawienie tego na widok publiczny, na wypowiedzenie głośno tego, o czym szepcze się po kątach. Na kogo się oburzacie? Na samych siebie się oburzacie.
Co skłoniło Pana do nawiązania do tematyki amerykańskiej kampanii wyborczej?
To czy w Polsce prezydentem jest Kaczyński, czy ktoś inny nie wpływa w zasadniczy sposób na życie przeciętnego Amerykanina. Najwyżej usłyszy (lub nie usłyszy) jakiś news o dziwnym europejskim kraju z dziwnym prezydentem w serwisie informacyjnym, najczęściej w dziale humor. Natomiast to kto wygra wybory w USA w realny sposób wpływa na życie ludzi poza Ameryką. Na przykład nie jest nam obojętne to, czy Stany rozpętają kolejną zbrojną awanturę, tym razem wymierzoną przeciw Iranowi, czy też wycofają swoje wojska z frontów, na których przecież giną również Polacy. Tak więc interesowanie się wyborami w USA jest naturalne, bo w mniejszym lub większym stopniu dotyczą one nas wszystkich.
Swoją sztuką komentuje Pan przede wszystkim polską politykę. Jakie widzi Pan podobieństwa i różnice obserwując amerykańską i polską scenę polityczną?
Nie chcę występować w roli eksperta od analizowania polityki tego czy innego państwa. Nie koncentruję się na polityce jako takiej. W swoich pracach dotykam tematów, ktore wpływają na życie codzienne ludzi. Polityka jest jednym z nich.
Na kogo zagłosowałby Pan w listopadowych wyborach prezydenckich?
Na Obamę.
* Peter Fuss - pod takim pseudonimem tworzy anonimowy polski artysta nurtu street art (sztuka ulicy). Na swoich plakatach (czasem nielegalnie umieszczanych na billboardach) Fuss często komentuje bieżące wydarzenia społeczno - polityczne. Jak dotąd największe kontrowersje wzbudził jego plakat Żydzi won z katolickiego kraju który zawisł na jednej z ulic Koszalina. Znalazły się na nim wizerunki 56 znanych osób z polskiego życia publicznego. Z powodu zamieszczenia na nim podobizny prezydenta Lecha Kaczyńskiego plakat został usunięty, a wystawa której był elementem, Jesus Christ King of Poland, została zamknięta. Wszczęto dochodzenie w sprawie zniesławienia głowy państwa. Sprawa została umorzona.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)