Wielkie wojny są zwykle czasem, kiedy wewnętrzna walka polityczna nieco cichnie. Wyborcy jednoczą się wokół wspólnej sprawy, a ważne dotąd podziały tracą na znaczeniu. Społeczeństwo popiera silnych przywódców, pokłada w nich swe nadzieje i zaufanie. Podczas II wojny światowej w Ameryce takim liderem był rządzący od 1933 roku Demokrata Franklin Delano Roosevelt. Po jego śmierci w 1945 roku, na czele państwa i partii zastąpił go Harry Truman. W 1948 Demokratów czekała ciężka próba. Należało przekonać wyborców, że stronnictwo, które przeprowadziło ich przez wojnę, sprawdzi się także w czasie pokoju.
Harry Truman
Co gorsza, partia prezydenta była w nienajlepszym stanie. Wybory parlamentarne z 1946 roku dały Republikanom przewagę w obu izbach parlamentu. Głowa państwa kiepsko wypadała w sondażach, a co gorsza była skonfliktowana z częścią własnego zaplecza. Niezadowolonym przewodził Henry Wallace, który miał do Trumana osobisty uraz jeszcze z poprzednich wyborów. Wallace był wiceprezydentem u boku Roosevelta podczas jego trzeciej kadencji (1941-45). Liczył na przedłużenie swego urzędowania, z szansą na schedę po schorowanym prezydencie, ale ten wybrał Trumana. W 1946 roku Wallace nie wytrzymał i zaczął otwarcie krytykować swego następcę, za co ten wyrzucił go z administracji. Na początku kampanii z 1948 roku były wiceprezydent poszedł jeszcze dalej i wraz z grupą rozłamowców założył Partię Postępową (Progressive Party), która naturalnie wystawiła go w wyborach prezydenckich.
Jakby tego było mało, inna grupa niechętnych Trumanowi partyjnych kolegów (m.in. najstarszy syn poprzedniego prezydenta, James Roosevelt) próbowała przekonać do startu w wyborach niezwykle popularnego generała Dwighta Eisenhowera. Bohater II wojny światowej konsekwentnie odmawiał, starając się jeszcze wówczas uchodzić za postać apolityczną. Powody jego decyzji stały się jasne w 1952, kiedy to wygrał wyścig do Białego Domu, tyle że jako kandydat republikański.
Dwight Eisenhower
Konwencja w Filadelfii przebiegała pod znakiem burzliwej dyskusji nad programem wyborczym partii. Najwięcej emocji budziła tzw. kwestia praw obywatelskich. W praktyce istota sporu sprowadzała się do różnic w poglądach na temat dyskryminacji czarnych i segregacji rasowej w stanach Południa. Większość partii była niechętna tym praktykom, ale delegaci z Missisipi czy Georgii twardo obstawali przy swoim. Ostatecznie Truman bez większych kłopotów uzyskał nominację, zaś jego wyborczym partnerem został senator Alben Barkley z Kentucky. Głosowanie zostało jednak zbojkotowane przez część delegatów z Południa. Wkrótce później na spotkaniu w Birmingham w Alabamie ogłosili oni powstanie partii Dixiekratów. Jej kandydatem na prezydenta został przywódca grupy zwolenników segregacji, gubernator Karoliny Południowej Strom Thurmond.
Jarosław Błaszczak
Podobne:
- Kampanie sprzed lat: 1996
- Kampanie sprzed lat: 1992
- Kampanie sprzed lat: 1988
- Kampanie sprzed lat: 1980 - część I, część II
- Kampanie sprzed lat: 1976
- Kampanie sprzed lat: 1968 - część I, część II
- Kampanie sprzed lat: 1960
- Kampanie sprzed lat: 1952
- Kampanie sprzed lat: 1932
- Kampanie sprzed lat: 1920


Komentarze
Pokaż komentarze (2)